Skip to content
Strona główna arrow Po polsku o starożytności arrow Literaturoznawstwo arrow Neolatynistyka arrow K. Rzepkowski, Non quidem Plautos, sed tantum pistores. Angelo Poliziano a komedia humanistyczna

Krzysztof Rzepkowski

Warszawa

 

„NON QUIDEM PLAUTOS, SED TANTUM PISTORES".

ANGELO POLIZIANO A KOMEDIA HUMANISTYCZNA

 

We florenckiej bazylice San Lorenzo, 12 maja 1488 roku, wystawiono w obecności Wawrzyńca Wspaniałego sztukę Plauta Menaechmi. Choć przedstawienie to ani nie było nowożytną premierą (tekst sztuki - przypomnijmy - odkrył zaledwie sześćdziesiąt lat wcześniej Mikołaj z Kuzy), ani też - może poza osobą gościa honorowego - nie różniło się niczym szczególnym od wielu innych tego typu przedstawień we Florencji końca XV wieku, to jednak owa data uważana jest niekiedy za moment przełomowy w dziejach zarówno filologii klasycznej, jak i teatru, „una svolta defi nitiva" - jak pisze Stefano Pittaluga - „tanto per la storia della filologia quanto per la storia del teatro"[1]. Przedstawienie poprzedzono bowiem recytacją prologu, który - na specjalne życzenie Paolo Compariniego, wówczas

maestro dei chierici w San Lorenzo - napisał Angelo Poliziano. Nakreślony z rozmachem prolog z jednej strony stanowi dopełnienie teoretycznych rozważań Poliziana nad komedią w ogóle - rozważań, którym dał wyraz przede wszystkim w komentarzu do Andrii Terencjusza[2] - z drugiej zaś jest swoistym podsumowaniem stu lat nowożytnej komedii łacińskiej: dokładnie bowiem sto lat wcześniej, w roku 1388 lub 1389, powstała pierwsza - nie licząc zaginionej sztuki Petrarki - komedia humanistyczna, Paulus Pier Paolo Vergeria.

W editio princeps dzieł wszystkich Poliziana, wydanych nakładem oficyny Aldusa w roku 1498, prolog poprzedzony jest listem dedykacyjnym do Compariniego (Ep. 7.15)[3], napisanym prawdopodobnie pod koniec kwietnia 1488 roku[4]. Wprawdzie w ramach captatio benevolentiae Poliziano daje w nim do zrozumienia, że prolog może nie być najwyższych lotów, gdyż powstał w okresie gorączkowych przygotowań przed podróżą do Rzymu, niemniej donosi, że udało mu się wywiązać z zadania i spełnić prośby „szlachetnego i zasłużonego przyjaciela" („candido amico deque nobis benemerito"). A prośby te były następujące. Po pierwsze, by prolog został napisany w metrum odpowiednim dla komedii:

 

Rogasti me superioribus diebus ut, quoniam fabulam Plauti Menaechmos acturi essent auditores tui, prologum facerem genere illo versiculorum qui sint comoediae familiares [...].

 

Po drugie, by Poliziano zganił w nim współczesnych komediopisarzy - pogardliwie nazwanych „piekarzami" - którzy wystawiają komedie pozbawione nie tylko miary wierszowej, ale też artyzmu i wytworności:

 

simul ut obiter notarem quosdam nostrae aetatis, non quidem Plautos, sed tantum pistores, qui comoedias absque versibus, nullo nec artifi cio nec elegantia docent [...].

 

Po trzecie, by wychwalił styl Plauta:

 

ut et stilum Plauti laudarem [...],

 

po czwarte zaś, by obronił wystawianie sztuk starożytnych komediopisarzy przed atakami nieuczonych kaznodziejów, którzy krzyczą, że wszystko, co wytworne i uczone, godzi w dobre obyczaje:

 

totumque hoc agendi genus ab indoctis quibusdam sed molestis praedicatoribus defenderem, qui moribus offi cere clamitent quicquid usquam sit elegans aut eruditum.

 

Poliziano z powodzeniem zrealizował wszystkie postulaty: prolog napisał poprawnym, a przy tym lekkim i żywym senarem jambicznym, język Plauta wyniósł pod niebiosa jako wzór doskonałej łaciny, a uciążliwych kaznodziejów obrzucił stekiem wyszukanych wyzwisk, takich jak „incurvicervicum pecus" (42)[5]. Najsurowiej jednak rozprawił się z autorami komedii. O ile w liście nazwał ich piekarzami, pistores, o tyle w prologu opatrzył ich epitetem molitores (17), który - zależnie od długości drugiej sylaby - może oznaczać tych, którzy moliuntur, „budują, tworzą", a więc „twórców", ale też i tych, którzy molunt, „mielą", a więc „młynarzy". Ta z pozoru drobna gra słów odsłania w całej okazałości imponującą erudycję Poliziana. Z jednej strony jest to bowiem nawiązanie do wersu 979 komedii, gdzie dowcip również zbudowany jest na dwuznaczności słowa:

 

Nimioque edo lubentius molitum, quam molitum praehibeo (PLAUT. Men. 979),

 

z drugiej zaś - aluzja do biografii Plauta, który, jak podaje Gelliusz powołując się na Warrona, pracował w młodości przy żarnach, „ad circumagendas molas" (GELL. 3.3.14)[6]. Należy w tym miejscu zauważyć, że w łacinie klasycznej termin pistor oznacza zarówno młynarza, jak i piekarza, gdyż oba zawody skupiały się w ręku jednej osoby: pistor pracował w pistrinum, gdzie zarówno mielono ziarno, jak i wypiekano pieczywo. Oczywiste dla nas rozróżnienie na młynarza, który miele ziarno, oraz piekarza, który wypieka pieczywo, wiążę się dopiero z rozpowszechnieniem w zachodniej części cesarstwa młynów wodnych (molinae)[7], w których pracowali molitores. Termin molitor stał się wówczas jedynym obowiązującym określeniem młynarza, stąd na początku VII wieku Izydor z Sewilli musiał tłumaczyć w swych Etymologiach, że dawniej młynarzy, molitores, nazywano pistores[8]. Poliziano, określając tę samą grupę ludzi innym słowem w liście, a innym w prologu, bez wątpienia doskonale o tym wiedział.

Jaki jest jednak związek między molitores i pistores a piętnastowiecznymi komediopisarzami, przeciwko którym skierował ostrze swego pióra Poliziano? Trudno przypuszczać, by chciał w ten sposób jedynie przywołać drobny epizod z życia Plauta, licząc, że wśród widzów znajdą się jemu podobni erudyci, których bawiło wyławianie tego rodzaju perełek z pism takich uczonych jak Gelliusz czy Petrarka, który przytacza tę anegdotkę zaledwie jeden raz w traktacie O postępowaniu w dobrej i złej woli[9]. Oczywiście, porównanie do młynarza-piekarza daje się łatwo wytłumaczyć dzięki swej plastyczności: podobnie jak młynarz młóci ziarna, wytwarzając z nich mąkę, tak również marni pisarze młócą oklepane tematy, tworząc na ich kanwie niezliczone i nic niewarte komedyjki, które później sprzedają jak piekarz „świeże bułeczki". Być może jednak chodzi tu o pewną negatywną konotację zawodu młynarza, której początków można szukać już w starożytności. U Plauta wyrażenie ad pistores dare oznacza najsurowszą i najgorszą karę[10]. Cyceron wymienia młynarzy obok niewolników noszących lektykę oraz kucharzy - profesji tak wyszydzonej w komedii! - opatrując ich zawody wspólnym mianem artes volgares (CIC. S. Rosc. 134). U Petroniusza Ganymedes, skarżąc się na wysokie ceny zboża, przeklina edylów, którzy mają wspólne, nieuczciwe interesy z młynarzami (PETRON. 44.3), a Marcjalis stawia piekarza w jednym rzędzie z karczmarzem[11]: warto zauważyć, że karczmarz wraz z piekarzem lub/i młynarzem stanowią również w późniejszych wiekach wyśmiewaną i nielubianą parę, jak na przykład w starej prowansalskiej przyśpiewce:

 

De cheval de mouniè,

De porc du boulengiè

Et de fi lhos d'ostes

Jamai noun t'accostes.

Do konia młynarza,

Do świni piekarza

I do córek karczmarza

Nigdy się nie zbliżaj.

 

O ile jednak w starożytności młynarstwo kojarzyło się przede wszystkim z katorżniczą pracą, o tyle w średniowieczu, kiedy w powszechnym użyciu były młyny wodne, a następnie - od XII wieku - wiatraki, do zawodu młynarza przylgnęła etykietka nieroba, za którego całą pracę wykonują siły natury, oraz złodzieja, który odsypuje dla siebie przywiezione do młyna ziarno. Thesaurus proverbiorum medii aevi przytacza przysłowie „Nihil est audacius indusio molitoris quoniam omni tempore matutino furem collo apprehendit" („Nic nie jest odważniejszego od koszuli młynarza, która

każdego ranka łapie za gardło złodzieja")[12], które funkcjonuje również w wielu językach europejskich: po angielsku jako „What is bolder than a miller's neck-cloth which takes a thief by the throat every morning", po niemiecku jako „Nichts kühner als des Müllers Hemd, das jeden Morgen einen Dieb beim Kragen nimmt", czy po bretońsku jako „Na euz ket hardissoc'h eget roched eur miliner. Rag bep mintin e pak eul laer". Przysłowie to pojawia się w formie zagadki także po francusku, w XV-wiecznych Adevineaux amoureux, później dwukrotnie przytacza je najsłynniejszy francuski komik uliczny początku XVII wieku - Tabarin[13], a następnie po angielsku cytuje je Thomas Fuller w swej Gnomologii z 1732 roku[14]. Co ciekawe, zarówno w języku francuskim, jak i angielskim można odnotować wiele tego typu aforyzmów, piętnujących złodziejstwo i nieuczciwość młynarza. Z powiedzeń francuskich warto wymienić chociażby „On est toujours sûr de trouver un voleur dans la peau d'meunier" („W skórze młynarza zawsze znajdzie się złodzieja"), „Meunier larron, voleur de son pour son cochon | Voleur de blé, c'est son métier" („Młynarz łotr, złodziej trocin dla świni, złodziej zboża - oto jego zawód"), „Aux notaires et aux meuniers l'entrée du paradis est interdite" („Dla notariuszy i młynarzy drzwi raju są zamknięte"), czy też „Tout meunier, tout voleur" („Każdy młynarz to złodziej"), które ma również swój odpowiednik w języku angielskim: „Many a miller, many a thief". Spośród przysłów angielskich na uwagę zasługuje stare, bo cytowane już w 1659 przez Jamesa Howella, powiedzenie „Put a miller, a weaver, and a tailor in a bag, and shake them, the first that comes out will be a thief" („Włóż młynarza, tkacza i krawca do worka, potrząśnij, a ten, kto pierwszy wyjdzie, będzie złodziejem"), które w wersji „Stu krawców, stu młynarzy i stu tkaczy to razem trzystu złodziei" występuje również po hiszpańsku[15], a jako „Siedmiu tkaczy, siedmiu młynarzy, siedmiu krawców to dwudziestu jeden złodziei" - po okcytańsku[16]. Równie stare są przysłowia „Safe as a thief in a mill" („Bezpieczny jak złodziej z młynie"), „You can never tell upon whose grain the miller's pig was fattened" („Nigdy nie wiadomo, na czyim ziarnie upasły się świnie młynarza")[17], oraz przytoczone przez Fullera „Every miller draws water to his own mill" („Każdy młynarz zagarnia wodę do własnego młyna")[18], które ma swe odpowiedniki również w innych językach, np. włoskie „Et ogni un tira l'acqua al suo mulino" czy okcytańskie z regionu Dordogne „Chascun fai virar l'aiga de vers son molin" (w dialekcie limuzyńskim)[19].

Motyw młynarza-złodzieja, tak rozpowszechniony w przysłowiach i aforyzmach, obecny jest również w europejskiej literaturze średniowiecza i renesansu. W napisanych pod koniec XIV wieku The Canterbury Tales Geoffrey'a Chaucera jednym z pielgrzymów, którzy dla uprzyjemnienia drogi do Canterbury opowiadają zasłyszane historie w duchu Boccaccia, jest Młynarz (Miller), przedstawiony jako osiłek z pokaźną brodawką na czubku nosa, którą porasta świńska, ruda szczecina. Cechuje go zamiłowanie do sprośnych żartów oraz właśnie złodziejska natura:

 

He was a janglere and a goliardeys,

And that was most of sinne and harlotryes.

Wel coude he stelen corn, and tollen thryes;

And yet he hadde a thombe of gold, pardee (The Canterbury Tales 562-565).

 

Wyrażenie „thombe of gold" jest prawdopodobnie - jak przypuszczają wydawcy i komentatorzy The Canterbury Tales[20] - aluzją do starego angielskiego powiedzenia „Every honest miller has a thumb of gold" rozumianego jako „Nawet uczciwy młynarz wzbogaca się dzięki temu, co podkradnie"[21], czyli inaczej mówiąc - każdy młynarz to złodziej i oszust. Tak zresztą przedstawiony jest w Opowieściach kanterberyjskich inny młynarz, Symkyn (Simpkin) - bohater historyjki, którą podróżnych zabawił chuderlawy choleryk, stolarz Reve, chcąc zemścić się na Młynarzu za jego opowiastkę. Fabuła obu tales jest bardzo podobna: w historii Młynarza w pole został wywiedziony cieśla (3111-3852), w historii Reve'a - szczwany młynarz próbujący oszukać dwóch młodych kleryków, którzy przybyli z położonego nieopodal opactwa, by zemleć zboże (3853-3940). Również w renesansowej literaturze włoskiej i francuskiej można znaleźć wiele przykładów negatywnego wizerunku młynarza[22]. Bohaterem jednej z tzw. trzystu nowel (Il Trecentonovelle) Franco Sacchettiego, zagorzałego miłośnika i naśladowcy Boccaccia, jest nieuczciwy młynarz Bozzolo, nazwany tu zresztą wprost złodziejem (ladro). Explicite młynarz nazwany jest złodziejem także w dwóch sermons joyeux, parodystycznych kazaniach popularnych we Francji w XV i XVI wieku - w Sermon joyeux des quatre vents oraz w Sermon d'un quartier de mouton:

 

Prions pour ses loyaux muniers,

Que tous chascun disent larons,

Qui puissent aller tous mitrés

En paradis à reculons[23].

 

Młynarz jest także bohaterem farsy Meunyer de qui le diable emporte l'âme en enfer z roku 1496. Podczas przedśmiertnej spowiedzi wyznaje swe zawodowe grzeszki i „forfaictures" księdzu, który nota bene uwodzi jego żonę... W innej farsie, Trois Galants et un Badin, tytułowy Badin utrzymuje zaś, że bez wyjątku wszyscy młynarze powinni iść do piekła, gdyż wykradają najlepsze ziarno, „desrobent le bon grain"[24]. Natomiast w opublikowanych 20 lat wcześniej Adevineaux amoureux, anonimowym zbiorze zagadek wydanych w 1478 w Bruges (pd.-zach. Francja), na pytanie „Qui est le plus privé larron qui soit?" („Kto jest najzuchwalszym złodziejem?") odpowiedzią jest „C'est le meunier" („Młynarz"). W tym samym zbiorze pada też pytanie „Pourquoy ne pugnist on point les mouniers de larrechin?", na które odpowiedzią jest „Parce que rien ne prendent s'on ne leur porte" („Dlaczego nigdy nie karze się młynarzy za złodziejstwo? Bo nie biorą niczego innego, jak tylko to, co im się przynosi"[25]... Na koniec, warto zauważyć, że wprost nazywa złodziejami młynarzy i piekarzy także Erazm z Rotterdamu w Explanatio Symboli:

 

Nec ideo molitores, pistores ac vestiarii fures non sunt, rem alienam vel subtrahentes vel viriantes, quia fi t a plerisque (ASD, 5, 1: 317, 338-40).

 

Szereg przytoczonych powyżej przekładów skłania ku hipotezie, że również dla Poliziana młynarz musiał mieć podobną negatywną konotację złodzieja i oszusta. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że język włoski obfituje w przysłowia i żarty na temat młynarzy, z których niektóre, jak się wydaje, sięgają jeszcze średniowiecza, jak na przykład powiedzenie „Mugnaio onesto ha il pollice d'oro" („Uczciwy młynarz ma złoty kciuk"), aforyzm „Puoi cambiare il mugnaio, non cambierai il ladro" („Możesz zmienić młynarza, ale nie zmienisz złodzieja") oraz zagadka „Qual è l'animale più coraggioso? È l'asino del mugnaio, che vive tutti i giorni in mezzo ai ladri e non ha paura!" („Które zwierze jest najodważniejsze? Osioł młynarza, bo cały dzień żyje wśród złodziei i się nie boi"). Moim zdaniem to właśnie tę negatywną konotację młynarza wykorzystuje Poliziano, by eufemistycznie, a przez to jeszcze bardziej szyderczo, wyrazić swe zdanie o współczesnych komediopisarzach, którzy z jednej strony - można by powiedzieć - „młócą" Plauta i Terencjusza, a z drugiej strony garściami czerpią ze wzorców antycznych i jedynie to, co ukradną od starożytnych, zasługuje w ich twórczości

na pochwałę:

 

tantumque si quid furtivum est, in eis placet (POLIZIANO Prolog. 23).

 

W liście do Compariniego owe „pożyczki" od autorów starożytnych nazywa Poliziano „commata antiquorum", podkreślając, że tylko z ich powodu różni ignoranci („imperiti") znajdują we współczesnych sztukach upodobanie, choć cytaty te są często nieudolnie przez autorów wykorzystane:

 

[...] commata saepe isti quaedam commiscent antiquorum, quae tamen ipsa quoque, dum male collocant, infamant.

 

Za wyjątkiem „commata" cała reszta nie przedstawia żadnej wartości: sztukom brak odpowiedniej budowy metrycznej, a ich intryga jest źle poprowadzona:

 

quorum nec ullis versibus comoediae

nec argumento constant perpexabili (POLIZIANO Prolog. 18-19).

 

O tym zaś, że są to komedie, świadczą jedynie tytuły:

 

nec quicquam habent comoediae praeter titulos (POLIZIANO Prolog. 17-20),

 

gdyż utworom brak wewnętrznej spójności, akcja urąga zasadom prawdopodobieństwa, a postacie są pozbawione wyrazistego charakteru:

 

Non ipsae secum congruunt nec adest fides

rebus agundis nec personis indoles (POLIZIANO Prolog. 21-22).

 

Realizując wszystkie postulaty Compariniego, Poliziano stworzył prolog znakomicie wpisujący się w teoretyczne rozważania Donata, którego traktat De comoedia znał bardzo dobrze, o czym świadczą liczne cytaty i parafrazy w komentarzu do Andrii. Prolog do Menaechmi reprezentuje typ nazywany przez Donata „mieszanym", gdyż zawiera w sobie zarówno elementy prologu systatycznego (systatikos), w którym autor poleca sztukę względom publiczności, jak i z prologu epitymetycznego (epitimetikos), w którym złorzeczy konkurentom i osobistym przeciwnikom[26]. O wartości utworu Poliziana nie ma jednak stanowić jego bezbłędna metryka czy też przemyślana konstrukcja respektująca założenia teoretyków dramatu, lecz p i e r w s z a znana nam krytyczna refleksja nad językiem, budową i oryginalnością piętnastowiecznej komedii łacińskiej. Refleksja tym bardziej znacząca i ważna, że pochodząca od wybitnego uczonego, którego autorytet wywierał ogromny wpływ nie tylko na współczesnych, ale i na późniejszych filologów, kształtując ich gusta i opinie. Ocena, którą Poliziano wystawił komediopisarzom swoich czasów, jest pod każdym względem zbyt surowa[27]. Nie ulega oczywiście wątpliwości, że raczkująca komedia nowożytna ustępowała swej rzymskiej poprzedniczce pomysłowością intrygi, realizacją fabuły, budową metryczną oraz celnością i jasnością języka, niemniej można znaleźć wiele sztuk, które przewyższają niejedną komedię Plauta organizacją sceny, kreacją postaci czy nawet dynamiką akcji. Zarzuty Poliziana, pozbawione konkretnego adresata, są na tyle ogólne, że próba zmierzenia się z nimi wydaje się zupełnie bezcelowa. Dlatego też, szukając przyczyn tak surowej oceny, powinniśmy nie tyle zastanawiać się, jakie utwory mógł mieć Poliziano na myśli, pisząc prolog, ile bliżej przyjrzeć się jego zamiłowaniu do polemik oraz jego koncepcjom teoretyczno-literackim.

Napastliwy charakter prologu, wachlarz wyszukanych inwektyw, a także drwina i szyderstwo, które okraszają całość, znakomicie wpisują się w ducha epoki. Jak wiadomo, ulubioną bronią humanistów, po którą sięgali przy każdej nadarzającej się sposobności, a czasami nawet i bez powodu, było pióro i to pióro o bardzo ciętym ostrzu[28]. Niekończące się spory i polemiki prowadzili najwybitniejsi przedstawiciele epoki: Niccolò Niccoli i Leonardo Bruni, Poggio i Lorenzo Valla, Francesco Filelfo i Pier Candido Decembrio. Trudno więc się dziwić, że także młody Poliziano szybko zapałał miłością do polemiki, która szybko przerodziła się w gwałtowną i zjadliwą inwektywę, jak choćby w przypadku szeregu epigramatów przeciwko nieudolnemu poecie Mabiliuszowi[29]. Z wiekiem zamiłowanie Poliziana do tego typu literatury tylko rosło, a zbytnią surowość w ocenie cudzych pism zarzucali mu nawet najbliżsi. I tak, na przykład, Bartolomeo Scala, autor niedokończonej Historii Florencji, gdy został zbesztany za łaciński wierszyk De culice, wytknął Polizianowi, że jest „nimis acer accusator scriptorum alienorum"[30].

Nieustępliwość oraz bezpardonowość przysparzały Polizianowi kolejnych wrogów. Na przełomie lat 80 i 90-tych, a więc w okresie, w którym powstał prolog do Menaechmi, był on skłócony z większością uczonych, którzy wykładali na Uniwersytecie Florenckim. Wśród jego oponentów znalazł się nie tylko Ficino, który prowadził wówczas spór z Pico na temat interpretacji Platońskiego Parmenidesa, ale nawet dawny mistrz i nauczyciel, Cristoforo Landino, gorący zwolennik Ficiniańskiego neoplatonizmu, oraz Demetrios Chalcondyles, który niespodziewanie opuścił florencką katedrę w październiku 1491 roku, by przenieść się na stałe do Mediolanu na skutek - jak się wydaje[31] - właśnie sporu z Polizianem. Swych wrogów Poliziano zwalczał oczywiście piórem. W Praefatio in Suetonii expositionem z 1490 roku obnażył głupotę scholastycznych fi lozofów, a w skierowanej do Lorenzo de' Medici Praefatio in Charmidem zaatakował rzekomych platoników, nazywając ich m.in. rozgadanymi nieudacznikami i śmierdzącymi niedoukami, którzy brudnymi łapami kalają święte imię filozofii:

 

Itaque cum complures id temporis garrulos, nugaces, putidulos ineptos, eosdem leves, pusillos, invidos, gloriosos, avaritiae luxuriaeque iuxta addictos animadverterem, qui hoc sanctissimum philosophi nomen illotis (ut ita dicam) minibus Harpyiarum more attrectare et contaminare nefas non putent [...][32].

 

Natomiast w napisanym niespełna dwa lata później żartobliwym wykładzie Lamia naszkicował ironiczny portret Pitagorasa oraz bezlitośnie, choć między wierszami, wyszydził wszystkich tych, którzy odmawiali mu prawa do wykładania filozofii na Uniwersytecie Florenckim.

Przeglądając pisma Poliziana powstałe w ostatnich latach jego życia, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że po pióro sięgał przede wszystkim wtedy, kiedy mógł wymierzyć policzek konkurentom, wyszydzając ich głupotę bądź po prostu odmienność poglądów. Wydawałoby się zatem, że napisany w kwietniu 1488 roku prolog do Menaechmi znakomicie wpisuje się w ten okres nieustającej szermierki słownej i że niczym nie różni się od pozostałych inwektyw humanisty powstałych w tym czasie. Warto jednak zauważyć, że ani kaznodzieje, ani tym bardziej komediopisarze nie byli osobistymi wrogami czy też konkurentami Poliziana, tak jak byli nimi neoplatonicy i hołdujący scholastyce wykładowcy uniwersyteccy. Jak świadczy list dedykacyjny do Compariniego, Poliziano napisał swój tekst na jego wyraźne zamówienie i wywiązał się ze swego zadania, realizując punkt po punkcie wszystkie postulaty. Może więc warto postawić pytanie, czy w prologu tym Poliziano przemawia własnym głosem, czy też tylko na cudze potrzeby użycza swego pióra i talentu?

By podjąć się próby odpowiedzi na to pytanie, należy cofnąć się o kilka lat, do czasów polemiki Poliziana z Paulo Cortesim na temat granic naśladownictwa (imitatio) języka i stylu pisarzy starożytnych, przede wszystkim ubóstwianego w renesansie Cycerona. Cortesi, skończywszy prace nad swym zbiorem listów słynnych ludzi, które napisał elegancką, cycerońską łaciną, przesłał traktat Polizianowi z prośbą o opinię. W odpowiedzi otrzymał swoisty pamflet na ślepych miłośników Cycerona, pogardliwie nazwanych przez humanistę simiae Ciceronis, którzy samodzielnie nie potrafią sklecić nawet trzech słów, jeśli nie mają pod ręką jego pism:

 

Nisi liber ille praesto sit, ex quo quid excerpant, colligere tria verba non possunt, sed haec ipsa quoque vel indocta iunctura, vel barbaria inhonesta contaminant (POLIZIANO Ep. 8.16).

 

Tych bezkrytycznych zwolenników cyceroniańskiego języka i stylu, których kilkanaście lat później wyśmiewał również Erazm w dialogu Ciceronianus, Poliziano przyrównał do papug i srok, a ich pracom odmówił wszelkiej wartości:

 

Mihi certe quicunque tantum componunt ex imitatione, similes esse vel psitaco, vеl picae videntur, proferentibus quae nec intelligunt. Carent enim quae scribunt isti viribus et vita, carent actu, carent affectu, carent indole; iacent, dormiunt, stertunt. Nihil enim verum, nihil solidum, nihil effi cax (POLIZIANO Ep. 8.16).

 

Podobnie jak wcześniej Petrarca i Boccaccio, Poliziano stanowczo podkreśla, że nie jest Cyceronem i nie mówi jak Cyceron, a co więcej - że nie chciałby nim być i mówić jak on. Chce mówić swoim własnym językiem, a dzięki temu wyrażać swoje, a nie cudze myśli. Tym samym jawi się jako skrajny przeciwnik popularnej koncepcji imitatio Ciceronis, którą podzielał Cortesi i wielu mu współczesnych humanistów, i która jeszcze w wiekach późniejszych miała wielu zagorzałych zwolenników. I tak, na przykład, ostrą polemikę z Polizianem podjął wiele lat po jego śmierci jezuicki misjonarz Edmund Campianus, który pod sztandarami z hasłem „Quis nisi M. Tullius?" głosił, że nie można osiągnąć biegłości w sztuce wymowy, jeśli nie wzoruje się na Cyceronie: „qui Ciceronianus non sit, eloquentem

esse neminem"[33]. Dla Poliziana tymczasem ślepe naśladownictwo oznacza zubożenie własnych myśli i pewnego rodzaju ułomność umysłu, czemu najpełniej dał wyraz w ostatnim zdaniu listu do Cortesiego:

 

Postremo scias infelicis esse ingenii, nihil a se promere, semper imitari. (POLIZIANO Ep. 8.16)

 

Powróćmy teraz do prologu napisanego na życzenie Compariniego. Ganiąc współczesnych komediopisarzy, Poliziano zarzuca im również używanie niewłaściwych form, którymi kalają czystość Plautyńskiego języka:

 

Facient profecto maiora operae pretia nunc

longe adulescentes isti, siquidem insueverint

puro sermoni Romae urbis vernaculo

quam si magistris freti trivialibus

linguas tenellas polluant stribiligine (POLIZIANO Prolog. 25-29).

 

Następnie, powołując się na autorytety („laudati viri"), przytacza następującą myśl Eliusza Stilona: Muzy, gdyby tylko zechciały mówić po łacinie, mówiłyby właśnie językiem Plauta. Myśl tę znalazł Poliziano u Kwintyliana i dosłownie zacytował w komentarzu do Andrii Terencjusza[34]. W Kształceniu

mówcy zdanie to brzmi:

 

Musas... Plautino... sermone locuturas fuisse, si Latine loqui vellent (QUINT. Inst. 10.1.99),

 

natomiast w prologu:

 

Latine vellent etiam si Musae loqui, nullis usuras nisi Plautinis vocibus (POLIZIANO Prolog. 31-32).

 

U Kwintyliana zatem Muzy mają po prostu mówić językiem Plauta (Plautino sermone), u Poliziana zaś - nie mogą używać żadnych innych słów niż te, które należą do plautyńskiego tezaurusa („nullis [...] nisi Plautinis vocibus"). Ta z pozoru drobna różnica nie wydaje się ani przypadkowa, ani też podyktowana względami metrycznymi: to całkowicie świadomy i autoironiczny zabieg. Poliziano, zagorzały przeciwnik małpiego naśladownictwa, ma na prośbę Compariniego wychwalać stilum Plauti, więc spełnia tę prośbę, opowiadając się za całkowicie małpim naśladownictwem... Co więcej, nie tylko opowiada się, ale też swój postulat realizuje, naśladując w prologu styl i język Plauta tak udatnie, że jeszcze sto pięćdziesiąt lat później jego biograf, Friedrich Otto Mencke, nie mógł wyjść z podziwu nad doskonałością tej imitatio:

 

Ingenium veterum tam feliciter expressum a Politiano, ut facile haec scripta ab ipso Plauto putes[35].

 

Pozostałe zarzuty, które autorom piętnastowiecznej komedii stawia Poliziano, zostały sformułowane dokładnie w tym samych duchu. Przybrawszy maskę ślepego miłośnika imitatio antiquorum, Poliziano gani ich za wszystko, co nie jest takie samo jak u starożytnych - metrum, intrygę, akcję i postacie - chwali zaś jedynie za to, co od nich zostało zapożyczone, „furtivum est", czyli owe „commata", o których mówi w liście dedykacyjnym.

Prolog do Menaechmi nie jest zatem wyrazem poglądów Poliziana na temat imitatio antiquorum, ale wręcz przeciwnie - stanowi ich odbicie w krzywym zwierciadle. Napisany naprędce, niemal na kolanie, co Poliziano podkreśla w liście aż dwukrotnie:

 

Gessi tibi morem, nec minus libenter quam c e l e r i t e r ; [...] Et eum quidem prologum, qualisqualis est, mitto ad te, cum gratia, si nihil aliud, c e l e r i t a t i s ,

 

jest jedynie tekstem na zamówienie Compariniego, który - jak można się tylko domyślać - chciał podczas przedstawienia w obecności Wawrzyńca załatwić swoje własne sprawy, czy też po prostu - dać prztyczka w nos tym, z którymi miał na pieńku lub których zwyczajnie nie lubił. Moim zdaniem zatem daty 12 maja 1488 roku nie można uznać za jakikolwiek moment przełomowy w dziejach teatru, gdyż prolog Poliziana nie jest, jak chce Stefano Pittaluga, „una brusca presa di distanza, un rifi uto, rispetto alla più recente produzione drammatica degli Umanisti"[36]. Jest jedynie zabawą literacką

i pamfl etem, w którym Poliziano przemawia głosem znienawidzonych przez siebie imitatorów. Przemawia zaś z taką swadą i tak przekonująco, że byliśmy gotowi uwierzyć, iż mówi do nas zupełnie serio.

 

Pierwodruk: "Aemulatio & Imitatio. Powrót pisarzy starożytnych w epoce renesansu", pod red. K. Rzepkowskiego, Warszawa 2009, s. 183-198.



[1] Por. S. PITTALUGA, Prologhi didascalie nel teatro latino del Quattrocento, [w:] Teatro, scena, rappresentazione dal Quattrocento al Settecento, a cura di P. ANDRIOLI, G.A. CAMERINO, G. RIZZO e P. VITI, Galatina 2000, s. 9.

[2] A. Poliziano, La commedia antica e «l'Andria» di Terenzio, a cura di R. LATTANZI ROSELLI, Firenze 1973.

[3] Omnia Opera Angeli Politiani..., Venetiis 1498. Tekst prologu został zamieszczony tam dwukrotnie: w Epistolarium wraz z poprzedzającym listem do Compariniego (c. i 5) oraz - już bez listu - wśród epigramatów łacińskich (cc. ii 3-4). Na edycji tej opierały się wszystkie kolejne wydania prologu, łącznie z obszernym wydaniem Isidora DEL LUNGO z drugiej połowy XIX wieku (Prose volgari inedite e poesie latine e greche edite e inedite di Angelo Ambrogini Poliziano, Firenze 1867, ss. 281-284). Druga, w kilku miejscach różniąca się od wydania Aldusa redakcja prologu zachowała się w zbiorze łacińskich mów, listów, poematów i epitafi ów pióra rozmaitych humanistów, przekazanym w kodeksie laurencjańskim z początków XVI wieku (Codex Laurentianus pl. XC sup. 39, ff. 25-26r.), jednak przez wieki pozostawała niezauważona. Kolacji obu redakcji dokonała dopiero G. BOMBIERI, Osservazioni sul «Prologo ai Menecmi» di Angelo Poliziano, [w:] Tradizione classica e letteratura umanistica. Per Alessandro Perosa, a cura di E. CARDINI, E. GARIN, L. CESARINI MARTINELLI, G. PASCUCCI, t. II, Roma 1985, ss. 489-506. Wszystkie cytaty wykorzystane w niniejszym artykule pochodzą z tego właśnie wydania.

[4] Na temat datacji listu zob. A. PEROSA, Teatro umanistico, Milano 1965, ss. 213-214.

[5] Wyrażenie incurvicervicum pecus, pochodzące z tragedii Pakuwiusza, Poliziano znalazł u Warrona (VAR. L. 5.7) i Kwintyliana (QUINT. Inst. 1.5.67). Na temat źródeł innych epitetów, którymi obrzuca kaznodziejów, zob. F. BAUSI, Note sul Prologo ai «Menecmi » del Poliziano, „Interpres" 11 (1991), ss. 358-364.

[6] Na temat interpretacji tego zdania u Gelliusza zob. G.E. DUCKWORTH, The Nature Roman Comedy. A Study on Popular Entertainment, Princeton 1952, ss. 50-51.

[7] Termin molinae niemal zawsze oznacza w języku łacińskim młyny wodne, zob. A. WILSON, Water-mills at Amida: Ammianus Marcellinus 18.8.11, „Classical Quarterly" 51 (2001), ss. 231-236. Pistrinum należy zaś rozumieć jako młyn/piekarnię, gdzie mielono ziarno w żarnach obracanych przez zwierzęta bądź niewolników, por. PLAUT. As. 712: „postidea ad pistores dabo, ut ibi cruciere currens", gdzie currere musi odnosić do biegania przy żarnach.

[8] ISID. Orig. 15.6.4: „[...] apud veteres non molitores sed pistores dicti, quasi pinsores, a pinsendis granis frumenti; molae enim usus nondum erat, sed granum pilo pinsebant".

[9] Por. PETR. De rem. 2.9 (De damno passo).

[10] Por. PLAUT. As. 712, Ep. 121, a także TER. Ph. 249 oraz IUV. 8.67.

[11] Por. MART. 2.51.3: „Unus saepe tibi tota denarius arca | Cum sit et hic culo tritior, Hylle, tuo, | Non tamen hunc pistor, non auferet hunc tibi copo, | Sed si quis nimio pene superbus erit. | Infelix venter spectat convivia culi | Et semper miser hic esurit, ille vorat"; por. także MART. 8.16.

[12] Thesaurus proverbiorum medii aevi. Lexikon der Sprichwörter des romanischgermanischen Mittelalters, begründet von S. SINGER, band 8, Berlin - New York 1999, s. 261 (2. Müller als Dieb).

[13] Zob. Oeuvres complètes de Tabarin: avec les Rencontres, fantaisies et coq-àl'âne facétieux du baron de Gratelard, et divers opuscules publiés séparément sous le nom ou à propos de Tabarin, Le tout précédé d'une introduction et d'une bibliographie tabarinique par G. AVENTIN, PARIS 1858, t. I, s. 104: „TABARIN: La chose la plus hardie du monde, c'est la chemise d'un meusnier. LE MAISTRE: Pour quelle raison, Tabarin? TABARIN: Parce qu'elle prend tous les jours au matin un larron au colet" (w: Receuil des questions tabariniques: Question L. Quelle est la chose la plus hardie), oraz t. II, ss. 415-416: „[...] il disoit qu'il n'y avoit chose au monde plus hardie que la chemise d'un meusnier, par ce qu'elle prend tous les matins un larron au collet" (w: Le Procez, Plaintes el Informations d' un Moulin A Vent de la Porte Sainct-Antoine contre le Sieur Tabarin).

[14] T. FULLER, Gnomologia: Adagies and Proverbs; Wise Sentences and Witty Sayings, Ancient and Modern, Foreign and British, London 1732, s. 27, adagium 731: „As stout as a Miller's Waistcoat, that takes a Thief by the Neck every Day".

[15] „Cient sastres, y cient molineros, y cient texedores, sont trezientos ladrones", zob. Thesaurus proverbiorum medii aevi, s. 262.

[16] „Sèt sartour, sèt tesiour e sèt muliné la fai vintùn ladre"; por. przysłowie flamandzkie: „Een voekeraar, een molenaar, een wisselaar, een tollenaar, | Zijn de vier evangelisten van Lucifaar" („Jeden lichwiarz, jeden młynarz, jeden bankowiec i jeden mytnik to czterej ewangeliści Lucyfera"); zob. także P. SÉBILLOT, Légendes et curiosité des métiers, Paris 1895 (data wydania nie jest pewna), s. 4 rozdziału Les meuniers (każdy rozdział ma osobną paginację).

[17] Znane również jako „The miller's pigs are fat, but God knows whose meal the ate" („Świnie piekarza są tłuste, ale Bóg jeden wie, czyim jedzeniem je karmiono"; zob. W. MIEDER, Proverbs: A Handbook, Westport 2004, s. 49.

[18] FULLER 1732, s. 55, adagium 1438.

[19] Przysłowie to sięga jeszcze średniowiecza, zob. Thesaurus proverbiorum medii aevi, ss. 259-260 (10. Die Mühle und das Wasser).

[20] Por. The Canterbury Tales by Geoffrey Chaucer, from the text and with the notes and glossary of Th. TYRWHITT, New York 1855, s. 19, przyp. 9.

[21] Na temat interpretacji tego przysłowia, zob. MIEDER 2004, ss. 46-48; E. COBHAM BREWER, Dictionary of Phrase and Fable, Philadelphia 1898, s.v. thumb.

[22] Podobnie w kulturze polskiej tamtego okresu, np. w wierszu Wacław Potockiego Czuj, stary pies szczeka padają słowa: „Nie miele młynarz mąki ani żyta na kosz | Nasypie, póki miarki nie weźmie", a w Encyklopedii staropolskiej Brücknera hasło wiatrak kończy się zdaniem: „Stawiano go [wiatrak] na pagórkach, gdzie o wodę trudniej było. I taki młynarz uchodził za kwalifi kowanego złodzieja".

[23] Cyt. za: Recueil de farces (1450-1500), textes annotés et commentés par A. TISSIER, tome IV, Genève 1989, ss. 186-187, przyp. 33. Teksty obu fars można znaleźć w: LEROUX DE LINCY et Francisque MICHEL, Recueil de farces, moralités et sermons joyeux, Paris 1897, s. 8 (II, Sermon joyeux des quatre vents) oraz s. 9 (III, Sermon d'un quartier de mouton).

[24] LEROUX 1897, ss. 13-14 (XXXIX, Trois  Galants et un Badin).

[25] Cyt. za SÉBILLOT 1895, s. 5 rozdziału Les meuniers.

[26] Por. DON. Com. 3.

[27] Por. PITTALUGA 2000, s. 10.

[28] Szerzej na ten temat zob. F. VISMARA, L'invettiva, arma preferita degli Umanisti nelle lotte private, nelle polemiche letterarie, politiche e religiose, Milano 1900.

[29] Zob. I. MAÏER, Ange Politien. La formation d'un poète humaniste (1469-1480), Genève 1966, ss. 181-188.

[30] M. Ficino, Epistolae, vol. XII (Omnia opera Angeli Politiani: et alia quaedam lectu digna, quorum nomina in sequenti indice videre licet, Venetiis 1498, fol. q v).

[31] Angelo Poliziano, Lamia. Praelectio in priora Aristotelis analytica, ed. A. WESSELING, Leiden 1986, ss. XVIII-XIX.

[32] Omnia opera Angeli Politiani..., Venetiis 1498, fol. t vi v.

[33] Polemikę Campianusa z Polizianem przytacza P. Iacobus Masenius, Palestra styli Romani..., Coloniae Agrippinae 1659, s. 93.

[34] A. Poliziano, La commedia antica..., s. 25.

[35] F.O. MENCKE, Historia vitae et in litteras meritorum Angeli Politiani..., Lipsiae 1736, s. 576.

[36] PITTALUGA 2000, s. 10.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Menu

1% podatku
Facebook

Kto jest online?

Odwiedza nas 18 gości