Skip to content
Strona główna arrow Po polsku o starożytności arrow Historia kultury materialnej arrow W. Szulc, Moja fascynacja starożytną Grecją. Antyczne źródła terapii sztuką

Dr hab. Wita Szulc

Prof. nadzwyczajny w Uniwersytecie Wrocławskim

Prezes Stowarzyszenia Arteterapeutów Polskich „Kajros"

www.kajros.pl 

 

MOJA FASCYNACJA STAROŻYTNĄ GRECJĄ. ANTYCZNE ŹRÓDŁA TERAPII SZTUKĄ

 

 

Wstęp

 

                Zainteresowanie kulturą antyczną zaszczepili mi moi rodzice, którzy gdy byłam jeszcze całkiem mała, oprócz „zwykłych" bajek opowiadali mi mity greckie i „Odyseję", i choć może się to wydawać nieprawdopodobne pamiętam np. lęk, który wzbudzała we mnie opowiadana przez ojca historia o Odyseuszu i Cyklopie i słowa matki: „nie strasz dziecka!". Zdecydowanie bardziej podobała mi się jej opowieść o królewnie Nauzykai, którą zobaczył Odyseusz piorącą bieliznę w rzece, gdy wylądował jako rozbitek na wyspie Scherii. Obraz przedstawiający tę scenę zobaczyłam wiele lat później w willi pod nazwą Achilejon należącej do austriackiej cesarzowej Sisi na greckiej wyspie Korfu, bo Sisi, żona cesarza Franciszka Józefa, której życiorys przypomina trochę historię księżnej Diany uwielbiała antyk i nawet nauczyła się greki - starożytnej i nowożytnej. Ja znam tylko grekę starożytną, bo taką studiowałam na studiach z filologii klasycznej na UAM w Poznaniu w latach 60., ale do jej ojczyzny po raz pierwszy pojechałam dopiero w roku 1981.

                Czas był niespokojny. Grecy widząc polski autokar przyjaźnie do nas wołali: Walesa! Walesa! (chodziło oczywiście o przywódcę „Solidarności")

                Zwiedzanie tego kraju rozpoczęłam od chyba najpiękniejszego miejsca na ziemi, uważanego przez Greków za „pępek świata", czyli od Delf. Widok znany z wielu fotografii i ilustracji; potrzaskane kolumny świątyni Apollina i bryły niewielkich budynków, nie świątyń ale skarbców na tle malowniczej panoramy gór Parnasu wzruszył mnie do łez. Takie samo idealne, absolutnie doskonałe połączenie architektury z krajobrazem zobaczyłam w Epidauros, miejscu kultu boga Asklepiosas, patrona medycyny. Tam już na pierwszy rzut oka widać było, że starożytni Grecy proces leczenia łączyli ze sztuką.

 

Sanktuarium Asklepiosa w Epidauros

 

                Jeden z najsłynniejszych w europejskim kręgu kulturowym zakładów leczniczych - wspaniały asklepiejon, czyli świątynny zespół poświęcony bogu Asklepiosowi powstał właśnie  w Epidauros. Lata rozkwitu tego ośrodka sakralno - leczniczego przypadały na IV. wiek p.n.e. i II wiek naszej ery. Starożytni Grecy, aczkolwiek takich pojęć jak „kulturoterapia", „artoterapia", „muzykoterapia" czy „biblioterapia" nie znali, to jednak terapię sztuką stosowali w praktyce. Świadczy o tym ich troska o walory estetyczne zakładu leczniczego, budowa licznych obiektów towarzyszących, takich jak sale  gimnastyczne i widowiskowe, teatry, łaźnie czyli termy, w których m.in. znajdowały się - dla wygody kąpiących się -  biblioteki.

                Grecy proces leczenia traktowali kompleksowo i starali się jednocześnie oddziaływać na ciało i duszę. Do rytualnych oczyszczeń służyło Święte Żródło, do normalnych kapieli - baseny i wanny. Miejscem kontemplacji i modlitwy były różne obiekty sakralne, miejscem ćwiczeń fizyczno - rekreacyjnych - gimnazjony i palestry. W nocy, przed zapadnięciem w leczniczy sen hipnotyczny chorzy słuchali muzyki, specjalnie dla nich komponowanej, w dzień słuchali szumu drzew i szmeru wody bijącej z licznych fontann rozmieszczonych w ogrodach otaczających sanktuarium. Naturalny krajobraz upiększały rozmieszczone wśród drzew posągi i eksedry, tj. kamienne półokrągłe nisze z wykutymi w środku ławami, służące do odpoczynku. W czasie deszczu lub upału mogli pacjenci spacerować pod dachami portyków - budowli dostosowanych do klimatu śródziemnomorskiego. Wszystko, co otaczało chorych przesycone było wyrafinowanym pięknem, do którego w naszych czasach, niestety, przywiązuje się zbyt małą wagę.

 

Lokalizacja sanktuarium

 

                Sanktuarium Asklepiosa w Epidauros zajmowało rozległy teren zielonej doliny Argolidy w północno-wschodniej części Półwyspu Peloponeskiego u Wybrzeży Morza Egejskiego, dokładniej - nad Zatoką Sarońską. Dolinę ze wszystkich stron otaczały góry tak piękne, że starożytni mieszkańcy Epidauros twierdzili, że tam właśnie najchętniej wypoczywali władcy Olimpu, Zeus i Hera, a bogini łowów, Artemida - polowała. W górach tych miał się urodzić Asklepios, bóg medycyny. Nie było to jednak przeświadczenie powszechne.

 

Historia kultu

 

                W „Iliadzie" Homera jest wzmianka o królu Tessali Asklepiosie, który doskonale znał się na medycynie i wyuczył arkanów tej sztuki swoich dwóch synów, Machaona i Podelajrosa. Podczas wyprawy trojańskiej Machaon jako chirurg udzielił pomocy rannemu Menelaosowi, dowódcy wyprawy i - przypomnijmy - mężowi porwanej pięknej Heleny, z powodu której wybuchła wojna trojańska.

                Według najbardziej znanego mitu Asklepios był herosem, synem boga Apollina z przydomkami Uzdrowiciel i Przewodnik Muz oraz kobiety śmiertelnej, królewny Koronis. Po ojcu więc mógł odziedziczyć zdolności terapeutyczne i umiłowanie sztuki. Miejscem jego urodzenia miała być Tessalia, gdzie też, według legendy, powstało pierwsze poświęcone mu sanktuarium czyli asklepiejon. Asklepios (po łacinie Eskulap) przyszedł na świat po śmierci swej matki, przez cesarskie cięcie. Dzięki temu poznał tajemnicę śmierci, nad którą później jako uzdrowiciel zapanował. Wychowaniem osieroconego chłopca zajmował się najmądrzejszy mitologiczny nauczyciel - centaur chiron zamieszkały w Tessalii (kraina w północnej Grecji). Znał on właściwości lecznicze ziół i był biegły w sztuce lekarskiej, której nauczył Asklepiosa. Wkrótce jednak uczeń przerósł mistrza: okazało się, że Asklepios leczył ludzi tak skutecznie, że przestali chorować. Zachwiało to naturalną równowagę panującą w kosmosie i wywołało gniew Zeusa. Z mitologii wiadomo, ze władca bogów i ludzi zabił Asklepiosa uderzeniem pioruna. Ludzie natomiast zaczęli oddawać mu cześć boską i budować asklepiejony.

 

Rytuał kultowy i metody terapeutyczne stosowane przez kapłanów-lekarzy

 

                Asklepiejony, czyli okręgi sakralne poświęcone Asklepiosowi, były zarazem ośrodkami medycyny kultowej i terapii doświadczalnej uprawianej przez kapłanów - lekarzy. W asklepiejonach chorzy składali odpowiednie ofiary, poddawali się obrzędom oczyszczającym i wreszcie w specjalnych awatonach (po łacinie dormitoriach, inaczej - sypialniach, od łac. dormire - spać) zapadali w sen, podczas którego miało się dokonać cudowne uzdrowienie. Misteria religijne odbywające się w rozmaitych, z przepychem urządzonych pomieszczeniach rozbudzały wyobraźnię, a stan egzaltacji potęgowały śpiewy peanistów śpiewających hymny ku czci Asklepiosa. Teksty hymnów zamawiano u najznakomitszych poetów epoki, podobnie jak architektura i wystrój wnętrz były dziełem najlepszych architektów, malarzy i rzeźbiarzy. Kapłani pozostawiali pacjentów na noc w pojedynczych pokojach oświetlonych przyćmionym światłem lampek oliwnych, przy wtórze dyskretnej muzyki dochodzącej zza ścian. Podniosły nastrój sprzyjał autosugestii. W pełnej tajemniczości atmosferze chorzy zasypiali, a kiedy budzili się, czuli się uzdrowieni.

                Zachowane z pierwszych wieków istnienia sanktuarium wota dziękczynne w kształcie uzdrowionych organów, np. rąk czy nóg oraz opisy chorób i cudownych uzdrowień wyryte na marmurowych stellach świadczą raczej o wielkiej ciemnocie i naiwności pacjentów. Z biegiem lat jednak i z postępem wiedzy medycznej, kiedy zaczęła słabnąć ślepa wiara w boską interwencję i asklepiejony zaczęły odczuwać brak klienteli, kapłani musieli zracjonalizować swoje postępowanie terapeutyczne. Rytuał kultowy obowiązywał nadal, ale kapłani przed ułożeniem pacjenta do snu prosili go o opis jego dolegliwości i udzielali mu pewnych rad ogólnych. Rano pacjent opowiadał, co mu się śniło, a kapłani interpretowali sen pod kątem kuracji, którą na tej podstawie mu przypisywali. Polegała ona na zmianie trybu życia na bardziej higieniczny, zażywaniu ruchu i przestrzeganiu diety. W II. wieku n..e., kiedy sanktuarium przeżywało swój ponowny rozkwit, stałymi elementami zalecanej kuracji były ciepłe i zimne kąpiele, spacery, gimnastyka lecznicza pod okiem instruktorów, udział w widowiskach sportowych i teatralnych.

                Sława sanktuarium Asklepiosa w Epidauros sięgała najdalszych krańców świata helleńskiego, a później rzymskiego i mogła się równać jedynie ze sławą asklepiejonu na wyspie Kos, gdzie istniała też szkoła lekarska założona przez Hippokratesa, zwanego ojcem medycyny. Z ofiar pacjentów tłumnie przebywających do sanktuarium Asklepiosa gromadziły się ogromne bogactwa, dzięki którym mogły powstać wspaniałe świątynie i budynki publiczne, będące najwymowniejszym świadectwem doskonałości architektonicznej i dekoracyjnej sztuki greckiej.

 

Obiekty sanktuarium

 

                Paradny okręg sanktuarium otoczony był murem, w którym znajdowało się paradne wejście czyli  P r o p y l e j e. Każdy kto przekraczał tę bramę musiał wiedzieć, że wchodzi na teren szczególny, na którym obowiazują specjalne prawa, a praw tych należy obowiązkowo przestrzegać. W obrębie asklepiejonu np. nie wolno było rodzić się ani umierać, więc rodzące kobiety albo umierających ludzi wynoszono poza święty krąg. Napisy wyryte na bramach propylei były wyznaniami wiary, bo wiara w uzdrowienie, którą różnymi sposobami wzbudzali i podsycali kapłani była podstawowym czynem decydującym o wyleczeniu.

                Pielgrzym - pacjent szukający lekarstwa na dręczącą go chorobę, przekroczywszy propyleje wstępował na  d r o g  ę   ś w i ę tą, która prowadziła do świątyni Asklepiosa. Budowla ta zbudowana w IV w. p.n.e. w stylu doryckim uchodziła za jedną z najpiękniejszych w starożytności. Jej drzwi, jak w każdej greckiej świątyni zwrócone na wschód wykonane były z drewna inkrustowanego kością słoniową, dach z drewna cedrowego i jodłowego, podłogi z białego i czarnego marmuru, na ścianach plaskorzeźby i malowidła. W centralnym miejscu świątyni, w tzw. celi znajdował się posąg boga Asklepiosa ponadnaturalnej wielkości wykonany techniką chryzelefantynową, to jest ze złota i kości słoniowej. Asklepios w pozie pełnej ekspresji i majestatu siedział na tronie. Prawą uniesioną dłoń wspierał na wysokiej lasce, symbolu swej mocy uzdrawiającej, lewą trzymał na głowie węża, uniesionego jak kobra. Wąż bowiem, drugi symbol Asklepiosa według wierzeń starożytnych żył w głębi ziemi i dzięki temu znał jej najskrytsze tajemnice, w tym tajemnicę życia i śmierci. U stóp boga leżał święty pies. Uzupełnieniem pięknego wystroju świątyni były rzeźby stojące na zwieńczeniach frontonów, tak zwane akroteria. Posąg, podobnie jak cała świątynia, nie zachował się do naszych czasów, ale znamy go z opisu Pauzaniasza, greckiego podróżnika i pisarza z II wieku naszej ery, autora zachowanego „Przewodnika po Helladzie" oraz z wizerunków na monetach z Epidauros.

                Pielgrzym, opuściwszy świątynię, musiał skierować się do Ś w i ę t e g o   Ź r ó d ł a  i poddać rytualnemu oczyszczeniu. Święte Źródło znajdowało się w pobliżu Ł a ź n i, służącej zwykłym kąpielom. Po oczyszczeniu przystępował do ołtarza, zwyczajem starożytnym znajdującego się poza świątynią i składał ofiarę odpowiednią do swej zamożności.

                Po modlitwach, oczyszczeniu i złożeniu ofiary należało przygotować się do spotkania z bogiem uzdrowicielem. Nie wiadomo, gdzie znajdowały się te obrzędy przygotowawcze, ponieważ były one otoczone najściślejszą tajemnicą. Niewykluczone, że w  T o l o s i e, okrągłej budowli, której przeznaczenia nie znamy, o której jednak warto wiedzieć, ponieważ uchodziła za jeden z najciekawszych obiektów architektonicznych starożytnej Grecji. Podobne budynki znajdowały się też w innych kręgach kultowych, między innymi w Delfach i Atenach. Koncentrycznie ustawione korynckie kolumny tolosu, w liczbie czternastu w starożytności uchodziły za wzorcowe, a współcześnie, z racji tego, że są to najpiękniejsze zachowane egzemplarze tego typu kolumn ich fotografie znajdują się we wszystkich popularnych ilustrowanych podręcznikach historii starożytnej. Ściany zewnętrzne i wewnętrzne tolosu wyłożone były bardzo drogim marmurem pentelikońskim, podłogę zdobiła również marmurowa mozaika czaro - biała. Autorem mozaik ściennych przedstawiających sceny mitologiczne z udziałem Erosa był bardzo znany i ceniony w starożytności malarz Pausjas, wielki mistrz techniki enkaustycznej i skrótu perspektywicznego. Podobnie zdobiony był tolos w asklepiejonie na wyspie Kos. Autorem malowideł przedstawiających boginię Afrodytę (łacińska Venus) był największy malarz starożytności, Apelles, nadworny portrecista Aleksandra Wielkiego. Apellesowi, znanemu z pracowitości przypisuje się powiedzenie: Nulla dies sine linea     (Żaden dzień bez kreski). Najsłynniejszy jego obraz zatytułowany „Afrodyta Anadyomene", czyli Afrodyta wynurzająca się z fal, wykonany był w charakterystycznej różowej kolorystyce, świadczącej, że Apellesowi znana była teoria Hippokkratesa o czterech płynach ustrojowych, według której kobietom właściwa miała być karnacja różowa. Na zachowanych z czasów starożytnych opisach obrazu Apellesa, bo sam obraz się nie zachował, wzorował się inny słynny malarz żyjący w czasach włoskiego renesansu Sandro Boticelli malując swój obraz pod tytułem „Narodziny Venus" . Obraz ten podziwiać można w Galerii Uffizi we Florencji oraz na licznych reprodukcjach.

                Jak widzimy, greckie asklepiejony, czyli ośrodki terapeutyczne były dziełem najwybitniejszych greckich artystów, a piękno emanujące ze wszystkich obiektów mogło oddziaływać na chorych przez cały czas ich pobytu w sanktuarium.

                Grecy wierzyli, że uzdrowienie jest aktem sprawiedliwości bogów wobec człowieka dręczonego chorobą, wobec czego umieścili w asklepiejonie także ś w i ą t y n i ę  T e m i d y, bogini sprawiedliwości. Był tam również A r t e m i z j o n, świątynia Artemidy, czczonej jako boska siostra ojca Asklepiosa, Apollina oraz  E p i d o t e j o n, sanktuarium innych krewnych Asklepiosa, do których należeli: żona Asklepiosa, Epiona („kojąca bóle"), wspomniani już synowie: Machaon, chirurg i Podalejros, internista, córki Higeja i Jazo („zdrowie", znaczenie ich imion lepiej oddają ich angielskie odpowiedniki: „health" i „healing"), Panacea (lek na wszystko), Hipnos (sen) i Onejros (marzenie senne).

                Najważniejszym budynkiem przeznaczonym dla chorych był A b a t o n  (po łacinie dormitorium). To właśnie tutaj znajdowały się pomieszczenia sypialne, w których chorzy pogrążali się we śnie, a po przebudzeniu czuli się uzdrowieni.

                Pozostałe budowle, rozmieszczone poza centrum sakralnym, miały charakter świecki. Ich przeznaczenie świadczy o dążeniu do zaspokojenia w harmonijny sposób różnorodnych potrzeb pacjenta, biologicznych i psychicznych. Było to zatem podejście holistyczne, zalecane również współcześnie.

                Pierwszy z tych budynków to  c y s t e r n a, urządzenie zaopatrujące w wodę wszystkie obiekty sanktuarium. Dalej różne rodzaje łaźni i basenów. Zachowały się również ślady wodociągów i kanalizacji.

                Do ćwiczeń zapaśników, którym mogli przyglądać się pielgrzymi-pacjenci służyła p a l e s t r a (obecnie to słowo ma inne znaczenie w języku polskim, używa się go na okreslenie adwokatów).

                G i m n a z j o n był to obszerny, otoczony krużgankiem budynek przeznaczony na ćwiczenia lekkoatletów (i to określenie, jak widzimy, miało inne znaczenie w starożytności). W późniejszym okresie istnienia sanktuarium organizowano tu, wśród innych imprez, zawody lekkoatletyczne dla rozrywki pacjentów. W gimnazjonie ćwiczyli także pod nadzorem zawodowych gimnastyków chorzy, którym przypisano ćwiczenia fizyczne jako środek terapeutyczny. Była to więc klasyczna kinezyterapia. Wewnątrz gimnazjonu znajdowały się rozmaite sale, portyki, łaźnia i otwarta przestrzeń przeznaczona do wypoczynku na świeżym powietrzu.

                W pobliżu znajdował się  s t a d i o n. Miał kształt równoległoboku o długości 181 metrów. Odbywały się na nich igrzyska o nazwie Wielkie Asklepieja. Na cześć zwycięzców tych igrzysk pisał hymny słynny poeta Pindar.

                H i p o d r o m przeznaczony był na bardzo widowiskowe gonitwy koni i wyścigi rydwanów.

                O d e o n, kształtem zbliżony do teatru, tylko znacznie mniejszy, przeznaczony był na konkursy muzyczne, instrumentalne i śpiewacze. I wreszcie budowla najsłynniejsza, zachowana i wykorzystywana do dziś, czyli: t e a t r, znakomicie wkomponowany w górski krajobraz, z powodu swej elegancji, harmonijnych proporcji i doskonałej akustyki uważany jest za najpiękniejszą budowlę tego typu wybudowaną w czasach starożytnych. Z górnych rzędów amfiteatru mogącego pomieścić  12 tysięcy widzów roztacza się wspaniały widok na całą dolinę Epidauros. Zachwycająca sceneria niewątpliwie potęgowała przeżywanie uczucia katharsis u widzów - pacjentów tego wspaniałego ośrodka leczniczego, któremu nie mogą dorównać nawet najdroższe współczesne sanatoria i SPA (po łacinie „Salus pro aqua" czyli „zdrowie dzięki wodzie").

                W trosce o komfort przybywających do sanktuarium pielgrzymów, oczekujących na kurację wybudowano nawet hotel czyli k a t a g o g i o n. Był to budynek dwukondygnacyjny obliczony na 160 pokoi sypialnych. Zewnętrzne korytarze tworzyły portyki, z prezentującymi się bardzo efektownie kolumnami doryckimi.

                Sanktuarium Asklepiosa w Epidauros odwiedzane było do IV. w. naszej ery przez pełnych nadziei chorych. Zamknął je dopiero dekret cesarza Teodozjusza II, a zniszczyła inwazja Gotów,  później, w VI. wieku - trzęsienie ziemi.

                Zachowane i zrekonstruowane fragmenty sanktuarium dziś jeszcze robią wrażenie, że ten wspaniały sakralny obiekt sztuki, choć poświęcony bogom, był jednak przede wszystkim wyrazem troski o człowieka.

                Właśnie tam, w Epidauros, które przez badaczy muzykoterapii, między innymi przez Juliet Alvin (Anglia) od lat 50. ub. w. uważane jest za kolebkę metody leczenia muzyką, doszłam do wniosku, że jest to miejsce narodzin nie tylko europejskiej muzykoterapii, ale również wszystkich innych form leczenia przez kontakt ze sztuką.

                Stąd wyszła moja autorska koncepcja  k u l t u r o t e r a p i i , według  której sztuka ma służyć zdrowiu i poprawie jakości życia człowieka. Arteterapia zaś objawiła się jako jej integralna część, na którą składają się odrębne dziedziny o nazwach wyprowadzonych, tak jak sama koncepcja z greki, i  częściowo z łaciny. Ich nazwy - poezjoterapia, estetoterapia, dramoterapia, muzykoterapia, meloterapia, choreoterapia, talassoterapia, silwoterapia tak dalece przyjęły się w polskim piśmiennictwie, że warto, jak sądzę, było przypomnieć, skąd się wzięły i gdzie po raz pierwszy zostały opublikowane wraz z podaniem źródłosłowu. (Szulc, 1988)

 

n.b. Opis asklepiejonu sporządzony z autopsji, przy wykorzystaniu przewodnika A. Charitonides, Epidauro. Il santuario ed il museo. bm. "Clio", 1978.

 

W artykule wykorzystano fragment książki autorstwa W. Szulc pt. Kulturoterapia. Skrypt dla studentów Wydziału Pielęgniarskiego. Akad. Med. im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu, Poznań 1988, s.12 - 20.

 

Pierwodruk: „Arteterapia", 2009 nr 3 (6), s. 13 - 16 jako cz.1. cyklu pt. „Podróże z arteterapią"

 
następny artykuł »

Menu

1% podatku
Facebook

Kto jest online?

Odwiedza nas 18 gości