Skip to content
Strona główna arrow Przekłady arrow Herondas, Mimy (wybór), tłum. J. Ławińska-Tyszkowska

 

HERONDAS, „MIMY”

 

WSTĘP

                O autorze mimow nie wiemy prawie nic. Nawet imię nie jest pewne — starożytni cytują je jako Herondas, Herodas lub Herodes i do dziś filologowie nie zgodzili się na jedną wersję; np. w Anglii i Włoszech używa się wersji Herodas, we Francji, Niemczech i Polsce przyjęła się forma Herondas. Wszelkie inne wiadomości o nim mogą być tylko wydedukowane z twórczości.

                Nie wiadomo, skąd pochodził. W utworach miejscem akcji jest przeważnie miasto na wyspie Kos, musiał więc wyspę tę znać i przynajmniej przez pewien czas tam mieszkać. Dialekt, którym pisze, jest dialektem starojońskim, w owym czasie już archaicznym, nie używanym w mowie codziennej w żadnym z państw hellenistycznych, a tym bardziej na Kos, która była wyspą zamieszkaną przez Dorów. Dialekt jednak i formę wiersza przejął Herondas, jak sam się przyznaje, od Hipponaksa, więc nie musi to (choć może) wskazywać na jego jońskie pochodzenie.

                Nawet czas życia nie jest pewny. Działał niewątpliwie w III w p.n.e., ale czy w pierwszej jego połowie, czy w drugiej? Parokrotnie wspominany władca Egiptu może być Ptolemeuszem II Filadelfem lub Ptolemeuszem III Euergetesem, choć ten pierwszy jest bardziej prawdopodobny. W każdym razie życie Herondasa przypada na początek hellenizmu, na okres największego rozkwitu politycznego i kulturalnego wielkich monarchii następców Aleksandra, a w literaturze okres powstawania nowych gatunków i przetwarzania starych.

                Do roku 1891 Herondas znany był tylko z imienia, gatunku literackiego, jaki uprawiał, dwóch tytułów i czterech fragmentów liczących łącznie 11 wierszy. W 1891 roku Frederic Kenyon opublikował po raz pierwszy odnaleziony w papirusie zbiór utworów Herondasa obejmujący 8 mimów zachowanych prawie w całości. Później, w latach 1892 i 1900, odnaleziono jeszcze dwa małe kawałki papirusu z fragmentami mimu VIII i początkiem mimu IX.

                To odkrycie pozwoliło nam poznać gatunek literacki reprezentowany dotychczas tylko przez trzy utwory Teokryta, mianowicie hellenistyczny mim miejski. Gatunek ten zyskał w owej epoce ogromną popularność i zajął miejsce wielkiego dramatu, który po upadku Aten już tylko ledwie wegetował.

                Tworcą mimu był podobno Sofron z Syrakuz, żyjący w V w. p.n.e. Pisał niewielkie prozaiczne scenki z życia prostych ludzi w miastach. Miały one formę dialogów, być może i monologów, a zachowało się z nich 10 tytułów i 175 fragmentów, przeważnie parowyrazowych. Scenki te on sam lub jemu współcześni nazwali mimami (od gr. wyrazu mimos, tj. naśladowanie, scenka dramatyczna), czyli utworami naśladującymi życie, realistycznymi. Mimy Sofrona dzieliły się na „męskie” i „,kobiece” w zależności od płci postaci i całkowicie różnego zakresu ich działalności. Ten tradycyjny podział na mimy „męskie” i „,kobiece” zachowuje wyrażnie w swych trzech mimicznych utworach Teokryt, znacznie mniej wyrażnie Herondas. Gatunek wynaleziony przez Sofrona nie znalazł wielu kontynuatorów za jego życia i przez wiek następny, choć znamy kilka imion autorów mimów oraz kilkanaście tytułów i fragmentów utworów. Odrodzenie mimu następuje dopiero w III w. p.n.e., na początku epoki hellenistycznej. Jest to epoka gatunków drobnych. Jak wielki epos heroiczny został zastąpiony małym epylionem, „eposikiem”, tak wielki dramat ustąpił miejsca małym scenkom dramatycznym, zwanym mimami. Wystawiano je oczywiście nie w wielkich teatrach, lecz bardziej prywatnie, na placach miejskich czy w domach zamożniejszych obywateli. Niestety, tego prawdziwego, scenicznego mimu prawie nie znamy. Znaleziono w papirusach z Oxyrrhynchos dwa takie sceniczne anonimowe mimy opatrzone wskazówkami dla reżysera, bardzo jednak krótkie, schematyczne, pozostawiające dużo pola do popisu dla aktorów. Jeden z tych mimów, Charition (imię bohaterki), jest parodią Ifigenii w Taurydzie Eurypidesa, drugi, Mojcheutria (Rozpustnica), o temacie zbliżonym do V mimu Herondasa, może być parodią jakiejś krwawej tragedii historycznej. Oba te prozaiczne utwory dają jedynie schemat akcji. Jaka była tematyka scenicznych mimów w ogóle, możemy się tylko domyślać na podstawie wzmianek u różnych autorów o ówczesnych i późniejszych przedstawieniach tego typu. Bywały to zapewne scenki mitologiczne, zwykle wesołe, parodystycze, jak również obrazki z życia codziennego, z mniejszym lub większym udziałem słowa mówionego czy śpiewanego, a nawet zupełnie bez tekstu, pantomimiczne. Poza fragmentami tekstów mimicznych znaleziono też w papirusach fragmenty lirycznych piosenek przeznaczonych chyba, tak jak mimy, do publicznego wykonywania. Jedna z tych piosenek zachowała się w dużej partii (chyba ponad połowa). Jest to skarga opuszczonej przez kochanka dziewczyny, rodzaj paraklausithyronu tj. pieśni pod zamkniętymi drzwiami. Polską jej parafrazę dał Jan Fryling.

                To,  co  się zachowało z twórczości mimicznej  Teokryta i Herondasa, to mimy literackie, „uczone”, nie wystawiane na żadnej scenie i pewnie do tego nie przeznaczone, pisane kunsztownym wierszem, nigdy dotąd nie używanym w gatunkach dramatycznych. Teokryt posługuje się tu heksametrem, tak jak i w całej prawie swej twórczości, łącznie z bukolikami, które zresztą także stanowią pewną odmianę mimu, odleglejszą od rzeczywistości, utrzymaną w nieco utopijnej atmosferze i scenerii wiejskiej; Herondas zaś tworzy swe mimy w specjalnej odmianie trymetru jambicznego, zwanej cholijambem, czyli jamebm kulawym.

                Ze względu na formę, metrum jambiczne, utwory Herondasa nazywane są też mimijambami. Literackość ich przejawia się w formie, to znaczy w wierszu, języku zapożyczonym od Hipponaksa z Efezu (starego żebraczego poety jambografa z VI w. p.n.e. używającego w swych niezwykle zaczepnych i ostrych utworach jambu kulawego oraz dialektu jońskiego, będącego jego rodzimym językiem, w słownictwie wręcz obscenicznego) i w treści pełnej licznych aluzji, a także wyrazów zrozumiałych tylko dla wykształconego czytelnika. Na Hipponaksa jako swój wzór i poprzednika powołuje się Herondas w mimie VIII Sen, zachowanym, niestety, tylko częściowo; utwór to niezwykle ciekawy dla badaczy, odbiegający charakterem od reszty mimów. Sen to mim alegoryczny, Herondas broni w nim swej twórczości, powołując się na największy autorytet — boga Dionizosa, patrona dramatu. Dionizos uznaje jego poezję, przyznając Herondasowi pierwszą nagrodę, którą ma podzielić kosztem innych swych czcicieli, czyli poetów dramatycznych, tylko z dawno już nieżyjącym Hipponaksem.

                Mimy Herondasa to scenki więcej niż realistyczne, raczej naturalistyczne, wzorowane na zdarzeniach z życia codziennego, lecz przeważnie na bardziej drastycznych jego momentach. Podane są w sposób całkowicie beznamiętny, z dokładnością preparatora wycinającego i pokazującego jakby przez lupę interesujący go fragment. Nie jest to satyra, humoru w owych scenkach niewiele, raczej coś pośredniego między fotografią a karykaturą. Dają jednak bardzo wiele wiadomości o realiach życia codziennego epoki, które nie są nam skądinąd znane. Uczona poezja aleksandryjska ani znacznie bardziej od Herondasa „romantyczny” Teokryt nie przekazują wiele wiadomości tego typu.

                Uczeni zaobserwowali pewną parzystość w układzie zachowanych mimów. Nie jest ona zbyt wyraźna we wszystkich parach, a do mimu VII brak pary w ogóle, mim VIII zaś ma zupełnie inny, osobisty charakter. Mimy I i II łączy zawód głównych postaci: Gyllis z mimu I stręczy dziewczęta i młode kobiety zamożnym chłopcom, lecz czyni to jako „domokrążca”; Battaros z II mimu posiada zakład świadczący usługi dla przejezdnych kupców i miejscowych obywateli. Dwa następne utwory, III i IV, są tematycznie zupełnie różne od siebie, wspólny jest w nich tylko brak elementu erotycznego i obscenicznego — oba są całkowicie „przyzwoite”. Nauczyciel jednak jest drastyczny w inny sposób - okrucieństwo matki wobec nieletniego syna, co prawda rzeczywiście lenia i łobuza, zostało patologicznie wyolbrzymione. To nauczyciel przerywa wreszcie egzekucję chłopca (zresztą może dlatego, że się zmęczył), choć matce ciągle za mało bicia. Mim IV stanowi po prostu opis dzieł sztuki włożony w usta oglądających je kobiet. Mimy V i VI są, jak I i II, ściślej z sobą związane tematycznie — to najbardziej drastyczne ze wszystkich utworów Herondasa. Głównymi postaciami obu obrazków są rozpustne czy może raczej niezaspokojone kobiety. Radzą sobie w różny sposób — Bitynna z mimu V kupiła niewolnika do „osobistej obsługi”, przyjaciółki z mimu VI wolą przyrządy, które w artystyczny sposób wyrabia ze skóry przybyły z dalekich stron (z wyrafinowanej Jonii) szewc. Bitynna jest kobietą jak na owe czasy niemłodą, ma lat co najmniej trzydzieści, skoro jej zmarła córka mogłaby już być mężatką. O mężu Bitynny nic nie wiemy, może nie żyje. Wiek przyjaciółek z mimu VI nie jest określony, obie mają mężów. Mim VII łączy z VI imię szewca Kerdona, nie musi to jednak być ten sam

Szewc, który wyrabia seks-artykuly. Ten Kerdon szyje tylko buty, może wyłącznie damskie. Jest to więc utwór całkowicie przyzwoity.

                Charaktery postaci są, pomimo krótkości scenek, dość dokładnie zarysowane, a prawie żaden, prócz Metrichy z mimu I i młodej niewolnicy Kydilli z V, nie jest pozytywny. Postacie te nie są typami jak w późniejszym rozwiniętym mimie scenicznym czy we współczesnej Herondasowi lub nieco starszej komedii nowej. Żadna z osób nie jest postacią komiczną, nawet Battaros z mimu II, choć sposób, w jaki oskarża kupca-włamywacza, może wywołać wesołość.

                Scenki Herondasa, których celem jest pokazanie zwykłego człowieka, jego zachowania się w pewnych przeważnie niezbyt dla niego przyjemnych sytuacjach, jego zawodu, obyczajów i charakteru, są wyrazem zainteresowaii epoki, zapoczątkowanych zachowanymi Charakterami Teofrasta. Z owego zainteresowania człowiekiem, jego wnętrzem i szansami na uzyskanie szczęścia w życiu zrodziły się nowe filozofie — epikureizm i stoicyzm — powstałe u schyłku IV i na początku III w. p.n.e. Trudno oczywiście porównywać sposób traktowania człowieka przez Herondasa i filozofów, gdyż ci ostatni zajmowali się głównie duszą człowieka, Herondas zaś ciałem, i to raczej dolnymi jego rejonami, niemniej jednak przedmiotem ich uwagi jest przeciętny, niczym nie wyróżniający się człowiek.

                Tytuły mimów nie zawsze ściśle odpowiadają treści, która czasem zaskakuje czytelnika; i tak w mimie IV ofiara dla Asklepiosa jest tylko pretekstem do przedstawienia dzieł sztuki zdobiących świątynię; główną postacią w mimie III nie jest tytułowy nauczyciel, lecz matka, Metrotime, a treścią utworu jej kłopoty z synkiem nicponiem. Rajfurka i właściciel domu publicznego przedstawiają przykrości związane z wykonywaniem ich profesji.

                Ciekawą srawą jest stosunek Herondasa do niewolników. Łajanie niewolników zajmuje stosunkowo wiele miejsca i powtarza się prawie we wszystkich mimach — przyczyną jest, zawsze ich lenistwo i opieszałość w wykonywaniu rozkazów. Wyjątkiem jest Metriche z mimu I: ona jedyna zwraca się do swej niewolnicy łagodnie i bez pogróżek. Ani Battaros z mimu II, ani Metrotime z III nie mają okazji do tego typu wystąpień. Wszyscy pozostali, nie wyłączając Gospodarza z alegorycznego Snu (mim VIII), wymyślają niewolnikom nawet bez powodu. Wyjątkowe okrucieństwo wykazuje Bitynna w Zazdrosnej (mim V). A jednak właśnie w tym mimie spotykamy motyw zupełnie niezwykły dla owych czasów, mianowicie wzmiankę o poczuciu pewnej solidarności międzyniewolniczej włożoną w usta drugiej po Metrisze sympatycznej postaci — młodej, może jeszcze niedorosłej niewolnicy Kydilli, która, przywołując Pyrriasa prowadzącego Drechona na tortury, zwraca mu uwagę na wspólność stanu niewolniczego jego i winowajcy. Kto wie, czy to duże zainteresowanie losem niewolników nie było spowodowane przyczynami osobistymi — może sam Herondas był kiedyś niewolnikiem później wyzwolonym ? Nie jest to wykluczone, gdyż wiadomo, że przynajmniej jeden z mniej więcej współczesnych Herondasowi poetów, Rianos z Krety, był wyzwoleńcem.

                Stan zachowania tekstu Herondasa, jak na znalezisko papirusowe, jest bardzo dobry. Mimy od I do VI mają tylko niewielkie luki, najwyżej kilkuliterowe, końcówka zwoju papirusowego jest w gorszym stanie. Mim VII Szewc ma do w. 47 duże, półwierszowe luki, a mim VIII Sen jest zachowany w okolo 50%, zakończenie, chyba już tylko kilka wierszy, jest całkowicie urwane.

                Poza mimami zachowanymi w całości lub w większej części, i podanymi tu w przekładzie, odnaleziono jeszcze papirusowy fragment mimu IX Kobiety przy śniadaniu (Aponestizomenaj). Jest to początek utworu — zaproszenie pań przybyłych z wizytą, by usiadły, i łajanie leniwej służby. Poza tym znane były już dawniej tytuły i maleńkie fragmenty dwóch innych: Molpejnos — jest to chyba imię głównej postaci — oraz Towarzyszki pracy (Synergazomenaj). Mamy też dwa trzywierszowe fragmenty mimów bez zachowanych tytułów.

                Mimy Herondasa podobały się Rzymianom, naśladowali je i cytowali. W Bizancjum i średniowiecznej Europie uległy jednak całkowitemu zapomnieniu, które trwało aż do końca XIX wieku. „Odrodzony” Herondas spotkał się z zainteresowaniem we Francji, gdzie Marcel Schwob (zmarły w 1905 roku) w obrazkach zatytułowanych Mimes wskrzesza grecki świat Herondasa.

                Całości zachowanego dorobku Herondasa nie przetłumaczono dotychczas na język polski. Dwukrotnie tłumaczono Nauczyciela (III): Jan Czubek w Antologii poezji greckiej i Pinches Schmutzer w „Kwartalniku Klasycznym” z 1934 roku; raz Kobiety w świątyni Asklepiosa (IV) — Józef Winkowski w Antologii poezji greckiej Czubka, Rajfurkę (I) Józef Jedlicz w czasopiśmie „Winnica” 1925, nr 3, Przyjaciółki (VI) Schmutzer w „Kwartalniku Klasycznym” z 1934 roku. Przekład Rajfura (II) Anny Świderkówny nie był drukowany w całości.

                Niniejszy przekład oparto na wydaniach: Herodas: The Mimes and Fragments. With Notes by Walter Headlam. Ed. by A.D. Knox. Cambridge 1966 (przedruk pierwszego wydania z 1922 roku) oraz Eroda: I mimiambi. Edizione critica e traduzione a cura di Quintino Cataudella. Milano 1984. W przypadkach rozbieżności podziału wierszy między osoby mówiące lub przy różnicach interpretacji przyjęto raczej wersje Cataudelli jako wydania nowszego.

 

 

Rajfurka

Rozmowa z gościem, który przyszedł z wizytą, jest dość częstą formą mimu, spotykamy ją i u Herondasa, i u Teokryta. Tu gościem jest stara znajoma, dawna niańka młodej mężatki, Metrichy. Scenka rozgrywa się w mieście na wyspie Kos. Metriche jest „słomianą wdową", jej   mąż wyjechał w interesach  do Aleksandrii w Egipcie. Stara Gyllis trudni się pośrednictwem w sprawach miłosnych, w ten chyba sposób zarabia na utrzymanie. W przypadku Metrichy interes nie dojdzie do skutku, gdyż młoda mężatka jest wierną i dobrą żoną. Jest też niezwykle uprzejma i miła, co przejawia się i w traktowaniu gościa - częstuje starą doskonałym winem własnej roboty  - i w wyjątkowo, jak na mim Herondasa, łagodnym odnoszeniu się do niewolnicy.

 

Osoby

METRICHE, młoda mężatka

GYLLIS, stara niańka Metrichy, obecnie rajfurka

TRACZYNKA, niewolnica Metrichy

Wnętrze domu Metrichy. Słychać pukanie do drzwi.

 

METRICHE

Traczynko, do drzwi ktoś pukaj idź, zobacz.

Może to ze wsi ktoś do nas przychodzi?

TRACZYNKA

podchodzi do drzwi Kto tam?

GYLLIS

zza drzwi Ja-

TRACZYNKA

wyglądając przez szparkę

Ktoś ty? Czy boisz się podejść . . Bliżej?

GYLLIS

No proszę, już podchodzę bliżej.

TRACZYNKA

Kto jesteś?

GYLLIS

Gyllis, matka Filajnidy. Powiedz Metrisze, że przyszłam z wizytą.

METRICHE

do niewolnicy Poproś! A kto tam?

GYLLIS

Gyllis, babcia Gyllis!

METRICHE

do niewolnicy

Przesuń, Traczynko, coś.

do Gyllis

Cóż to się stało,

Że przyszłaś do nas? Ty - jak bóg wśród ludzi -

Rzadko się zjawiasz. To już pięć miesięcy, Odkąd

cię, Gyllis, i we śnie, na Mojry, Nikt z nas nie

widział, jak do drzwi podchodzisz.

GYLLIS

Daleko mieszkam, dziecinko, a błoto aż

po kolana stoi na ulicach. Siły mam tyle

co mucha, bo starość osłabia nogi, cień

śmierci nade mną.

METRICHE

Nie mów tak, Gyllis, nie przesadzaj z wiekiem,

Jeszcze potrafisz zdusić niejednego.

GYLLIS

Śmiejesz się ze mnie, przecież to wam, młodym,

Przystoi. Ale - tylko się nie gniewaj  -Ale,

dziecinko, czy długo jak wdowa chcesz się marnować

sama w pustym łóżku? Bo odkąd Mandris ruszył do

Egiptu, dziesięć miesięcy minęło. Zapomniał, listów

nie pisze, z nowej pije czary. A jest tam przecież

świątynia bogini, wszystko, co zechcesz, wszystko

jest w Egipcie: Bogactwo, siła, sport, spokój i sława,

Teatry, mędrcy, złoto, młodzi ludzie,

Cześć dla boskiego rodzeństwa, król dobry, Muzeum, wino,

wszystko, czego pragniesz. A kobiet tyle - na Korę

Hadesa - Co gwiazd na niebie błyszczy w noc

pogodną; Tak pięknych jak te boginie, co

niegdyś na sąd piękności przyszły do Parysa. (Niech nie

usłyszą, co rzekłam!) Biedaczko,

Masz ty sumienie tak grzać stołek? Starość

Nadejdzie, piękność w popiół się rozsypie. Popatrz

gdzie indziej, zmień swoje zwyczaje choć na dni

parę; uśmiechnij się ładnie, spójrz na innego - na

jednej kotwicy okręt niepewny. Gdy ten dzień

 nadejdzie, już nikt spod ziemi nas nie wyprowadzi

Tutaj z powrotem. Przyjdzie straszna burza, Wicher

zawieje... A nikt przecież nie wie, co się przydarzy.

Dla nas, biednych ludzi, Przyszłość niepewna. Czy

masz może, dziecko, kogoś bliskiego?

METRICHE

Nie mam.

GYLLIS

Więc posłuchaj.

Oto z czym przyszłam: piękny Gryllos, bokser, syn

Mataliny, żony Patajkiosa, który pięć razy zwyciężył

w igrzyskach - chłopcem w pytyjskich,

młodzieńcem w Koryncie i dwakroć w Pizie jako mąż

dojrzały - bogaty, cichy, i pyłka nie zdmuchnie,

Jeszcze nietknięty w sprawach Afrodyty,

Ujrzał cię kiedyś na procesji Misy,

Strzała Erosa przeszyła mu serce.

A teraz, dziecko, siedzi w moim domu

I w dzień, i w nocy, przymila się do mnie,

Płacze i prosi, umiera z tęsknoty.

Więc dziecko moje, Metricho, ten jeden

Grzech dla bogini popełń, jej się poddaj,

Bo starość może zaskoczyć znienacka.

Dwie rzeczy zyskasz - i własną przyjemność,

I dary większe niż myślisz. Więc rozważ,

Posłuchaj rady! Lubię cię, na Mojry!

METRICHE

Gyllis, siwizna rozum ci przytępia. A ja

przysięgam na powrót Mandrisa i na Demetrę

- tego bym od innej nigdy spokojnie tak nie

wysłuchała. Kulejąc wyszłaby z kulawą pieśnią,

Próg mego domu obrzydłby jej całkiem. Ty

również nigdy, kochana, nie przychodź do

mnie z tą gadką. Swe starcze mądrości noś

innym, młodszym ode mnie dziewczętom.

Metrisze, córce Pytheasa, pozwól grzać stołek.

Śmiać się nie będą z Mandrisa. Lecz tobie,

mówią, starczą i dwa słowa. Traczynko,

przetrzyj czarną konchę-puchar, nalej trzy

miary wina czyściutkiego,

Domieszaj wody, podaj pełny kielich.

Niewolnica spełnia rozkaz Metrichy.

Proszę, pij, Gyllis.

GYLLIS

Podaj. Ja nie po to,

By cię namawiać, przyszłam; święta blisko,

Więc z ich powodu...

METRICHE

Już mniejsza z tym, Gyllis.

podnosi kielich w górę Za twoje zdrowie!

GYLLIS

Lecz, dziecko... 

Słodkie masz wino, na Demetrę, nigdy

Słodszego wina Gyllis nie pijała.

Bądź zdrowa, dziecko, i pilnuj się dobrze.

wychodząc mówi do siebie

A mnie zostały Myrtale i Sime,

Młode dziewczyny - tam Gyllis odetchnie.

 

 w. 1 Traczynko - pochodzenie niewolnika często starcza mu za imię.

w. 2 ze wsi - każdy zamożniejszy mieszkaniec miasta greckiego miał mniejszą lub większą posiadłość na wsi, skąd dostarczano mu żywność.

w. 8 Przesuń, Traczynko, coś ~ chodzi o jakiś bliżej nie znany przesąd związany z przybyciem rzadkiego gościa.

w. 11 na Mojry  -  zaklęcie na boginie losu.

w. 13 -14 błoto j Aż po kolana - możemy się stąd zorientować, jak wyglądały nie brukowane ulice w dość dużych nawet miastach.

w. 18 potrafisz zdusić - tu w sensie dwuznacznym.

w. 25 s nowej pije czary - wyrażenie przysłowiowe oznaczające: „związał się z inną kobietą".

w. 26 świątynia bogini -  świątynia Afrodyty, bogini miłości.

w. 30 Cześć dla boskiego rodzeństwa - chodzi najprawdopodob¬niej o Ptolemeusza II Filadelfosa i jego siostrę-żonę Arsinoe, którzy zgodnie z egipskimi zwyczajami ustanowili boski kult swych osób w roku 272 p.n.e. Ta wzmianka jest jedną z kilku, na których podstawie można z jaką taką dokładnością datować powstanie mimów. Skoro Ptolemeusz i Arsinoe są już „boskim rodzeństwem", mim musiał zostać napisany po roku 272 p.n.e.

w. 31 Muzeum - w oryg.: Musejon, tj. sanktuarium Muz; wielki ośrodek naukowy obejmujący też słynną Bibliotekę Aleksandryjską, największy w starożytności zbiór literatury. Były też w Muzeum pracownie uczonych i artystów. Założył je Ptolemeusz I Soter, a jego następcy, zwłaszcza syn - Ptolemeusz II Filadelfos, rozbudowali i powiększali.

w. 32 na Korę Hadesa - Hades jest bratem Zeusa, władcą podziemi, świata zmarłych. Jego żoną jest Persefona zwana też Korą, córka Demeter.

w. 34 -35 jak te boginie, co niegdyś / Na sąd piękności przyszły do Parysa - mowa o słynnym sporze bogiń, rozsądzonym przez Parysa, co stało się przyczyną wojny trojańskiej. Na weselu Peleusa i Tetydy, późniejszych rodziców Achillesa, bogini niezgody Eris rzuciła na stół jabłko z napisem: „najpiękniejszej". Do miana tego pretendowały trzy boginie - Hera, Atena i Afrodyta. Wybrany na sędziego ich piękności Parys, syn króla Troi Priama, przyznał jabłko Afrodycie, gdyż ta obiecała mu za to rękę najpiękniejszej kobiety świata, Heleny, która była już wówczas żoną Menelaosa, króla Sparty, brata Agamemnona.

w. 36 Niech nie usłyszą, co rzekłam - powiedzenie mające „odwrócić nieszczęście", gdyż boginie mogłyby się zemścić za nierozważne słowa.

w. 41-42 na jednej kotwicy i Okręt niepewny - powiedzenia przysłowiowe związane z żeglugą były w Grecji bardzo pospolite. Chodzi tu o zabezpieczenie finansowe.

w. 49 - 53 piękny Gryllos - Gryllos zwyciężał na różnych igrzys¬kach w trzech kolejnych kategoriach wiekowych: jako młodzik - chłopiec, junior - młodzieniec i senior - mąż dojrzały. Igrzyska pytyjskie odbywały się w Delfach co 4 lata w połowie olimpiady od roku 586 p.n.e.; igrzyska istmijskie w Koryncie co 2 lata w takiej porze roku, by nie kolidowały z olimpijskimi i pytyjskimi; po raz pierwszy odbyty się w roku 581 p.n.e. igrzyska olimpijskie (tu: w Pizie - Piza to miejscowość sąsiadująca z Olimpią) ustanowione zostały w roku 776 p.n.e., czteroletni okres pomiędzy igrzyskami nazywał się olimpiadą.

 w. 56 na procesji Misy - Misa to bóstwo towarzyszące Demeter. Czczona w Eleusis pod Atenami, we Frygii, na Cyprze i w Egipcie. Chodzi tu chyba o procesję w święto ku czci Persefony, odchodzącej na zimę w podziemie do swego męża Hadesa.

w. 79 przetrzyj czarną konchę-puchar - wielkie muszle służyły jako naczynia. Ta użyta jest właściwie jako krater-mieszalnik, w którym miesza się wino z wodą (Grecy nie pijali nigdy czystego wina, wody musiało być co najmniej trzy razy więcej), a następnie rozlewa do mniejszych kielichów. Naczynie Metrichy może być zresztą wykonane z gliny i mieć tylko formę muszli.

 

 

Nauczyciel

Mimo tytułu Nauczyciel bohaterką mimu jest właściwie matka niesfornego chłopca, Metrotime. Jest to kobieta z uboższych warstw społeczeństwa. Nie mogąc dać sobie rady z psotnym synkiem, przyprowadza go do nauczyciela, by ten wymierzył mu karę. Metrotime chowa syna praktycznie sama, jej stary mąż nie jest w stanie przypilnować łobuza i należycie go ukarać. Zawziętość i wręcz okrucieństwo Metrotimy w stosunku do dziecka są typową dla Herondasa karykaturą rzeczywistości.

 

Osoby

METROTIME, matka

KOTTALOS, jej synek

LAMPRISKOS, nauczyciel

Osoby nieme

EUTHIAS, FILLOS, KOKKALOS i inni uczniowie

Scena przedstawia wnętrze klasy szkolnej, w której siedzą uczniowie i nauczyciel. Wchodzi Metrotime, wlokąc za kołnierz swego syna Kottalosa.

 

METROTIME

Oby ci Muzy drogie pozwoliły

Cieszyć się życiem wesołym, Lamprisku -

Proszę cię, zaraz daj porządne lanie

Temu draniowi, żeby wypluł duszę!

Już mi, nieszczęsnej, cały dom rozwalił

Grając w pieniądze - bo mu nie wystarczą

Kości, Lamprisku. To moje nieszczęście

Rośnie z dnia na dzień, bo gdzie są drzwi szkoły,

Już nie pamięta. A trzydziesty blisko,

Zapłacić trzeba i płacz nie pomoże

W ten dzień ponury. Za to, gdzie szulernia,

Gdzie ulicznicy, zbiegli niewolnicy

Siedzą - wie dobrze i innym pokaże.

Biedna tabliczka, którą ja powlekam

Woskiem co miesiąc, leży porzucona

Pod łóżkiem, gdzieś tam aż przy samej ścianie.

A jeśli czasem, patrząc jak na Hades,

Coś tam naskrobie, zaraz całą ściera.

Kości zaś jaśniej błyszczą niż butelka

Z oliwą, której co dzień używamy.

Nosi je wszędzie - w kieszeni, w woreczku.

Przeczytać nawet i „a" nie potrafi,

Jeśli pięć razy mu się nie powtórzy.

Przedwczoraj ojciec dyktował mu „Maron",

A ten mądrala, zamiast pisać „Maron",

Zrobił „Simona" z niego. Głupia jestem,

Trzeba go było uczyć osły pasać, A nie do

szkoły posyłać! Myślałam, że z niego

pomoc będę mieć na starość! Jeśli spytamy go,

ot, jak to chłopca,

o wierszyk jaki - ja czy stary ojciec -

(A źle już słyszy i oczy ma kiepskie)

To sączy słowa jak przez gęste sito:

„A-pol-lo Łow-czy..." „Tak - mówię - i mamka

Powie ci, durniu, choć czytać nie umie,

Fryg pierwszy lepszy!" A jeżeli głośniej

Czasem krzykniemy na niego, to znika

Na trzy dni z domu, ucieka do mamki,

Od biednej starej wyłudza pieniądze.

Lub na dach wlezie, leży rozciągnięty    

I jak ta małpa zwisa głową na dół.

Myślisz, że mi się kiszki nie skręcają,

Kiedy to widzę? Nie o niego chodzi,

Lecz dach ceglany jak placek z kruszonką,

A zima idzie, po trzy półobole  

Płacząc wykładam za każdą dachówkę,

Bo wszyscy w domu krzyczą jednym głosem:

„To Kottalosa Metrotimy sprawka!"

I wszystko prawda, ani zębem ugryźć.

Popatrz, jak łachy poszarpał, poplamił Łażąc po

krzakach, wygląda jak rybak Z Delos, co z morza

żyje w ciężkim trudzie. A kiedy siódmy lub

dwudziesty - lepiej wie niż astrolog; i spać mu

się nie chce w dni, kiedy macie tu w szkole

wakacje. Lecz niech ci w życiu, Lamprisku,

użyczą Muzy wszelkiego dobra, pomyślności,

Jeśli mu wlepisz nie mniej...

LAMPRISKOS przerywa

Metrotimo,

Dosyć, dostanie ile trzeba.

do uczniów, którzy mają pomagać przy egzekucji

Do mnie,

Euthias, Fillos, Kokkalos! No, szybko,

Brać go na plecy! Księżyc Akesesa

Czas mu pokazać!

Uczniowie chwytają Kottałosa i przytrzymują

w odpowiedniej pozycji.

Ślicznie, Kottalosie!

Więc już nie starcza ci bawić się w kości, jak ci

tu ciągle, tylko do szulerni łazisz, w pieniądze

grasz z ulicznikami? Już ja cię zrobię grzecznym

jak panienka, wody nie zmącisz! Cierp, skoro

sam chciałeś! Gdzie ostry rzemień, ten mój

byczy ogon, Którym nieznośnych urwipołciów

biję? Podajcie mi go, bo żółć mnie zalewa!

KOTTALOS

Nie, nie, Lamprisku, błagam cię na Muzy,

Na twoją brodę i na moją duszę,

Nie tym rzemieniem, bij mnie już czym innym!

LAMPRISKOS

bijąc Kottalosa

Drań z ciebie taki, Kottalu, że nawet

Sprzedając nikt by cię nie mógł zachwalić,

Chyba w tym kraju, gdzie mysz je żelazo!

KOTTALOS

I!e, Lamprisku, proszę cię, no ile Chcesz mi wlać dzisiaj?

LAMPRISKOS wskazując na Metrotimę

Nie mnie, jej zapytaj!

KOTTALOS

do matki

Ile mam dostać?

METROTIME

Jeżeli mam wyżyć, Ile wytrzyma twoja podia skóra!

KOTTALOS

Przestań, wystarczy, Lamprisku!

LAMPRISKOS

Ty przestań Źle robić! KOTTALOS

Nigdy, już nigdy nie będę! Na drogie Muzy przysięgam, Lamprisku!

LAMPRISKOS

Jakiż to język masz, draniu, wymowny! Knebel ci wsadzę, jeśli piśniesz słówko!

KOTTALOS

Dobrze, już milczę. Nie zabijaj, błagam!

LAMPRISKOS

Kokkalu, puśćcie go!

METROTIME

Nie trzeba puszczać, Lamprisku, wal go do zachodu słońca!

LAMPRISKOS

Przecież już cały jest w paski, jak hydra,

A jeszcze musi dostać i przy książce,

Na pewno, najmniej ze dwadzieścia, choćby

Już czytał lepiej niźli sama Klio.

KOTTALOS

puszczony wolno pokazuje nauczycielowi język i „skrobie marche-wkę" na palcu Zyg-zyg!

LAMPRISKOS

Bodajbyś wsadził ten jęzor do... miodu!

METROTIME

Pójdę do domu, Lamprisku, opowiem

Wszystko staremu i przyniosę powróz.               

Niech patrzą Muzy, które znienawidził,

Jak to z nogami związanymi skacze.

 

w. 9 A trzydziesty blisko - ostatniego dnia miesiąca płacono nauczycielowi za lekcje.

w. 17 patrząc jak na Hades - Hades oznacza tu tyle, co nasze „piekło".

w. 25-26 zamiast pisać „Maron", / Zrobił „Simona" z niego - Maron to imię jednego z bohaterów poległych pod Termopilami, możliwe jednak, że - podobnie jak Simon - było nazwą pewnego rzutu kośćmi (Simon jest taką nazwą na pewno). Kottalos, zapalony gracz w kości, mógł łatwo te nazwy pomylić,

w. 34 „A-pol-lo Łow-czy..." - Kottalos czyta, jąkając się, frag-ment tekstu zadanego mu do nauczenia się na pamięć. Skąd pochodzi tekst - nie wiadomo, może być fragmentem jakiejś tragedii. Apollo, bóg wszelkich sztuk, wieszczbiarstwa i medycyny, jako brat Artemidy, bogini łowów, mógł patronować i tej dziedzinie. Epitet agreus (Łowczy) bywał nadawany poza Apollonem i innym bogom (Panowi, Dionizosowi).

w. 36 Fryg pierwszy lepszy-  Fryg, Frygijczyk jest synonimem niewolnika, i to zwykle tępego i głupiego.

w. 45 -46 po trzy półobole / (...) wykładam - obol to 1/6 drachmy.

w. 51 - 52 wygląda jak rybak  z Delos - praca rybaka była pracą przysłowiowo ciężką. Delos to wyspa na Morzu Egejskim, słynna z powodu kultu Apollona, który miał się na niej urodzić, lecz bardzo nieurodzajna i skalista. Przy jej brzegach żyły tuńczyki, które łowiono na wędkę. Wyciągnięcie ogromnej ryby było zadaniem niezwykle ciężkim.

w. 53-54 A kiedy siódmy lub dwudziesty - lepiej wie - dzień 7 każdego miesiąca był świętem Apollona, 20 - Apollona i Dionizosa, w związku z czym były one wolne od zajęć szkolnych.

w. 60-61 No, szybko, brać go na plecy - pomocnicy przy egzekucji przytrzymują bitego za ręce, przerzucając je przez własne plecy. Delikwent otrzymuje lanie w pozycji stojącej, nieco wypiętej.

w. 61 -62 Księżyc Akesesa / Czas mu pokazać - Akeses lub Akesajos był żeglarzem, sternikiem okrętu Neleusa, ojca Nestora z Py-los i podobno zawsze czekał z wypłynięciem z portu na pełnię księżyca. Postać mało znana, wykształcony Lampriskos, który może czytał tę legendę z uczniami, używa imienia Akesesa jako symbolu zwlekania. Powiedzenie odpowiada w tym wypadku naszemu wyrażeniu „pokazać, gdzie raki zimują". Aluzja do mało znanej legendy jest typowa dla aleksandryjskiej uczonej poezji, choć u Herondasa stosunkowo mało jest tego typu aluzji.

w. 72 Na twoją brodę - wyrażenie związane z dawnym obyczajowym gestem błagalnym, polegającym na dotknięciu podbródka błaganego.

w. 76 w tym kraju, gdzie mysz je żelazo - wyrażenie przysło¬wiowe, chodzi o kraj nie istniejący.

w. 89 już cały jest w paski, jak hydra - chodzi albo o mitycznego potwora, albo, co bardziej prawdopodobne, o jakieś pręgowane stworze¬nie morskie.

w. 92 lepiej niźli sama Klio - Klio to Muza historii.

w. 93 Zyg-zyg! - w oryginale issa, co jest - według starożytnego leksykografa - okrzykiem wyrażającym radość z cudzego nieszczęścia. Wydawcy różnie dzielą ten wers pomiędzy osoby mówiące. Przekładu dokonano według wydania oraz interpretacji Cataudelli.

w. 96 Niech patrzą Muzy - w każdej szkole greckiej, a więc i w szkole Lampriska, stały posągi lub wisiały malowidła przedstawiające Apollona i Muzy jako opiekunów literatury, nauki i sztuki.

 

 

Ofiara dla Asklepiosa

 

Dosłowny przekład tytułu: „Kobiety składające ofiarę Asklepiosowi". Miejsce akcji to świątynia Asklepiosa, boga sztuki lekarskiej, w mieście Kos. Kynno, która była już w tej świątyni, przyprowadziła swą przyjaciółkę Kokkale, by pomóc jej przy składaniu ofiary i służyć za przewodniczkę. Kokkale ma w domu kogoś chorego, przynosi więc Asklepiosowi w ofierze koguta oraz opis choroby i prośbę o uzdrowienie wypisane na tabliczce. Tematem mimu jest jednak nie sprawa choroby i ofiary, lecz głównie opis dzieł sztuki znajdujących się w świątyni. Kynno oprowadza przyjaciółkę, pokazując jej piękne rzeźby w przedsionku, następnie malowidła we wnętrzu przybytku boga. Niektóre z tych lub podobnych dzieł są nam znane z innych opisów literackich, a nawet zachowane do naszych czasów (rzeźba przedstawiająca chłopca z gęsią). Kobietom towarzyszą oczywiście niewolnice, bez których żadna, nawet najbiedniejsza wolna Greczynka nie wychodziła z domu. Łajanie tych niewolnic, co musiało być charakterystycznym rysem obyczajowym, zajmuje sporo miejsca w utworze; powtórzy się to i w następnych mimach.

 

Osoby

KYNNO i KOKKALE, kobiety w średnim wieku, przyjaciółki

SŁUGA ŚWIĄTYNNY, „zakrystian"

Osoby nieme

Dwie niewolnice Kynno i Kokkali

Scena przedstawia przedsionek świątyni Asklepiosa na wyspie Kos, później wnętrze świątyni.

 

KYNNO

modli się z rękami wzniesionymi w górę Bądź

pozdrowiony, Peanie, co pieczę nad Trikką

dzierżysz, Kos i Epidauros; Koronis, matkę

twą, i Apollona też ze czcią witam. Hygieję,

na której dłoń twoja prawa spoczywa,

ołtarze, Panake, Epio, leso pozdrawiam,

Tych, co spalili dom Laomedonta i mury

Troi, lekarzy w chorobach - Podalejriosa

czczę i Machaona, i wszystkich bogów przy

twoim ognisku oraz boginie, o ojcze Peanie!

Mego koguta przyjmijcie łaskawie, składam

wam tego herolda domostwa. Wielkiego

źródła dochodów nie mamy; gdybyśmy mieli

-wołu albo świnie wielką i tłustą, a nigdy

koguta jako zapłatę

za pomoc w chorobach

Dostałbyś, panie, w twoje święte dłonie,

do przyjaciółki

Postaw, Kokkale, tabliczkę po prawej

Stronie Hygiei.

Kokkale stawia tabliczkę i zaczyna się rozglądać dookoła.

KOKKALE

Ależ piękne, Kynno,      

Są te posągi! A cóż to za rzeźbiarz

Wykuł tak kamień i któż je postawił?

KYNNO

Praksytelesa synowie rzeźbili. Widzisz

ten napis? A postawił posąg Euthias,

Preksona syn.

KOKKALE

Bądźże im łaskaw,

Peanie, za te prześliczne posągi! Spójrz tam,

kochana: dziewczynka ku górze na jabłko

zerka - mogłabyś powiedzieć: „Oczy

wypatrzy, gdy go nie dostanie!"

A tam - ów starzec, Kynno! O, na Mojry,         

Ten tutaj chłopczyk dusi gęś  -  jak żywy!

Gdyby nie było widać, że z marmuru,

„Zaraz przemówi", rzekłabyś. Niedługo

Ludzie zdołają życie tchnąć w kamienie! A

widzisz, Kynno, ten posąg Batali, Córki

Myttesa? Jaka piękna stoi!

Jeśli ktoś nie zna Batali, a spojrzy

Na ten jej posąg - jakby miał prawdziwą!

KYNNO

Chodźmy, kochana, a coś ci pokażę -

Nic tak pięknego w życiu nie widziałaś!

do niewolnicy

Kydillo, sprowadź sługę świątynnego!

Do ciebie mówię - nie rozdziawiaj gęby!

Wcale nie słyszy, że coś do niej mówię.

Stoi i patrzy! Ślepia jak u raka!

Powtarzam: Sprowadź sługę świątynnego!       

Z tego żarłoka porządnej służącej

I święte miejsce nie zrobi! Leń wieczny!

Na boga tego przysięgam, Kydillo,

Choć nie chcę, zmuszasz, bym pękła ze złości!

Przysięgam, kiedyś taki dzień nadejdzie,            

Że ci podrapię tę bezczelną gębę!

KOKKALE

Nie bierz wszystkiego tak, Kynno, do serca,

Uszy niewolnic zatyka lenistwo.

KYNNO

Lecz dzień już jasny i tłok coraz większy. do

niewolnicy, która powoli wychodzi Ej, ty!

Zaczekaj! do Kokkali

Drzwi się otwierają        

I oto wnętrze.

Wchodzą do wnętrza świątyni i zaczynają oglądać malowidła na

ścianach. KOKKALE

Popatrz, droga Kynno,

Co za obrazy! Można by powiedzieć,

Że to Ateny - cześć ci, pani!  - prace!

Tego nagiego chłopca gdyby drasnąć,

Czyby krew nie szła, Kynno? Jego ciało

Zdaje się ciepłe, życie w nim pulsuje

Na tym obrazie! A ten srebrny rożen!

Taki Myellos albo Patajkiskos

Oczy by pewnie wytrzeszczył z podziwu,

Myśląc, że szczere to naprawdę srebro.             

Byk i poganiacz, ta kobieta z tyłu,

I tamten człowiek z zakrzywionym nosem,

Ten znów z włosami zjeżonymi - wszyscy

Tak wyglądają zupełnie jak żywi!

Gdyby dorosłej babie wypadało,

W głos bym krzyczała, że mnie byk pobodzie -

Tak koso patrzy na nas jednym okiem!

KYNNO

O tak, kochana, ręka Apellesa

Prawdę maluje i nigdy nie powiesz:

„Widzi on dobrze, pokazać nie umie".  

Co tylko na myśl mu przyjdzie, natychmiast Wszystko wykona. Kto na jego prace

I na artystę z podziwem nie spojrzy,

Ten u garbarza niech wisi za nogi.

SŁUGA ŚWIĄTYNNY

wchodzi do świątyni i zwraca się do kobiet

Wasze ofiary pomyślnie wypadły i

dobrze wróżą. Nikt tak nie ucieszył, jak

wy tu dzisiaj, kobiety, Peana. modli się

Ié Peanie, bądź nadal życzliwy tym

tu kobietom za piękne ofiary i ich

małżonkom, i całej rodzinie, ié, ié

Peanie, niech tak będzie.

KYNNO

Niech będzie, wielki boże, a przyjdziemy w

zdrowiu, by większą ofiarę ci złożyć, z mężami,

dziećmi. Kokkale, pamiętaj, odetnij udko ptaka

i podaruj Słudze świątyni. A do groty węża w

zbożnym milczeniu wsuń pszenną polewkę,

Placek jęczmienny. Resztę spożyjemy razem już

w domu. Nie zapomnij!

SŁUGA ŚWIĄTYNNY

do odchodzącej niewolnicy

Hej, ty!

Daj mi kawałek! Przy świętych ofiarach

Chleb poświęcony ważniejszy niż mięso.

 

w. 1 Bądź pozdrowiony, Peanie - Asklepios był synem Apollona i nimfy Koronis. Przydomek Apollona, Pean, przysługuje też i jego synowi.

w. 1 -2 co pieczę i nad Trikką dzierżysz, Kos i Epidau-roś - Trikka (por. objaśnienie do mimu II, w. 97), Kos i Epidauros były największymi ośrodkami kultu Asklepiosa, a jednocześnie ośrodkami medycznymi.

w. 4 -6 Hygieję (...) ołtarze, / Panake, Epio, Ieso pozdrawiam - Hygieja (Zdrowie), Panake (Uzdrawiająca) i Ieso (Lecząca) to córki Asklepiosa towarzyszące mu i pomagające przy leczeniu chorób. Epio, a właściwie Epione, była żoną Asklepiosa.

w. 7 dom Laomedonta - Laomedont był legendarnym królem Troi, ojcem Priama.

w. 9 Podalejriosa czczę i Machaona - Podalejrios i Machaon to synowie Asklepiosa; według Homera, brali udział w wyprawie trojań¬skiej. Byli, jak jch ojciec, lekarzami, lecz ludźmi śmiertelnymi.

w. 19 -20 Postaw, Kokkale, tabliczkę po prawej / Stronie Hygiei - tabliczka, na której wypisano lub wymalowano chorobę pacjenta, wystarczy bogu do uleczenia, jeśli chory nie może przybyć do świątyni osobiście.

w. 23 Praksytelesa synowie rzeźbili - synowie słynnego rzeźbiarza Praksytelesa, Kefizodotos i Timarchos, byli również rzeźbiarzami, działali w początkach III w.p.n.e.

w. 24 -25 A postawił posąg / Euthias, Preksona syn - Eu-thias, syn Preksona, fundator posągu, to postać skądinąd nie znana.

w.  41 sprowadź sługę świątynnego! - sługa świątynny pełnił funkcje zbliżone do naszego zakrystiana.

w. 55 Drzwi się otwierają - w południe otwierano świątynię dla chorych i zwiedzających.

w. 63 Taki Myellos albo Patajkiskos - Myellos i Patajkiskos to imiona znanych rabusiów i złodziei.

w. 73 -74 ręka Apellesa / Prawdę maluje - Apelles, jeden z najsławniejszych malarzy starożytności, żył w IV w. p.n.e., wsławił się głównie jako portrecista, malował m. in. portrety Filipa Macedońskiego, Aleksandra, Ptolemeusza I Sotera. Zmarł na wyspie Kos.

w. 79 Ten u garbarza niech wisi za nogi - czyli niech wisi jak skóra do wyprawienia.

w. 80 Wasze ofiary pomyślnie wypadły - gdy kobiety oglądały malowidła we wnętrzu świątyni, kapłan złożył w ofierze Asklepiosowi (tzn. spalił na ołtarzu przed świątynią) koguta przez nie przyniesionego. Bóg otrzymywał tylko części niejadalne ofiary, resztą dzielili się ofiaro-dawcy z kapłanem i służbą świątynną. Dym z ofiary idący prosto w górę wróżył pomyślność ofiarodawczyniom.

W. 91 -92 A do groty węża / (...) wsuń pszenną polew¬kę - wąż był zwierzęciem poświęconym Asklepiosowi i hodowanym przy każdej świątyni boga.

w. 95 -96 Daj mi kawalek! Przy świętych ofiarach / Chleb poświęcony ważniejszy niż mięso - sługa świątynny domaga się kawałka placka do koguciego udka, uzasadniając to przysłowiem, być może ad hoc wymyślonym.

 

 

Zazdrosna

Mim ten wraz z następnym stanowią najbardziej drastyczną parę w zbiorze. W obu mowa jest o tym, jak radzą sobie „niedopieszczone" mężatki. W Zazdrosnej pani Bitynna ma niewolnika kupionego specjalnie w tym celu. Herondas w charakterystyczny dla siebie sposób podkreśla nie sam fakt posiadania niewolnika do „osobistych usług", lecz wynaturzoną zazdrość pani i jej okrucieństwo w traktowaniu owego niewolnika. Wszystko, co prawda, kończy się na razie na pogróżkach i strachu, lecz nie możemy mieć pewności, czy pani swej groźby nie wprowadzi kiedyś w czyn. W tym ponurym obrazku spotykamy jednak postać sympatyczną  - młodą niewolnicę Bitynny, Kydillę, która wstawia się u pani za skazanym i wyprasza jego uwolnienie. Kydiila nie ma w tym żadnego osobistego interesu, jest po prostu dobrą dziewczyną i poczuwa się do solidarności ze swymi towarzyszami - niewolnikami. Nie bez znaczenia jest fakt, że Kydiila to faworytka pani, wychowanka i prawie córka, więc może coś wskórać. Pani zresztą ulega dość łatwo i chyba nie po raz pierwszy, zależy jej na niewolniku - ma przecież z niego pożytek, a i kosztował sporo (3 miny to 300 drachm lub 15 staterów).

Imię niewolnika jest niepewne - w w. l Bitynna nazywa go Gastronem, w w. 42 Drechonem. Gastron (Brzuchacz) bardziej wygląda na przezwisko, więc chyba Drechon jest jego właściwym imieniem.

 

Osoby

BITYNNA, pani domu

DRECHON-GASTRON (BRZUCHACZ), jej niewolnik do „osobistych usług"

PYRRIAS, niewolnik

KYDILLA, dziewczyna niewolnica

Scena przedstawia wnętrze domu. Bitynna siedzi, przed nią stoi Gastron, spuściwszy pokornie głowę. Obok Bitynny stoi Kydilla.

 

BITYNNA

Powiedz, Brzuchaczu, tak się rozpuściłeś, że

już ci moje uda nie wystarczą i Amfytaję

Menonową ściskasz?

DRECHON

Ja - Amfytaję? Nie znam tej kobiety!

O urojenia mnie ciągle obwiniasz,

Bitynno. Jestem niewolnikiem, robię,

Co każesz. Nie pij mej krwi w dzień i w nocy!

BITYNNA

Jakiż wymowny masz język, ty łotrze! Gdzie

Pyrrias? Sprowadź go do mnie, Kydillo!

Kydilla wybiega, po chwili wraca z Pyrriasem.

PYRRIAS

Co każesz, pani?

BITYNNA

wskazując na Drechona

Zwiąż go! Czego stoisz?               

Odczep od wiadra sznur studzienny - szybko!

do Drechona

Jeśli twa kara nie będzie przykładem

Całemu światu - nie jestem kobietą!

Czy Fryg nie lepszy...? O, moja to wina,

Bo traktowałam cię niby człowieka!      

Lecz raz zbłądziłam, a teraz zobaczysz,

Że nie tak głupia Bitynna, jak myślisz! do Pyrriasa

Zwiążże go, dalej! Najpierw zdejm mu łachy!

DRECHON

Nie, nie Bitynno, na twoje kolana!

Pyrrias rozbiera i zaczyna wiązać Drechona.

BITYNNA

Zdejm, mówię! Musisz wiedzieć, żeś niewolnik              

I kosztowałeś mnie całe trzy miny.

O, niech przeklęty będzie ten dzień, który

Tu cię sprowadził! Pyrrias, pożałujesz!

Widzę, że robisz wszystko, zamiast wiązać!

Sciśnij mu łokcie, więzy dobrze ściągnij!

DRECHON

Bitynno, przebacz mi to wykroczenie.

Człowiekiem jestem, zbłądziłem. Gdy znowu

Zrobię coś złego, to mnie napiętnujesz.

BITYNNA

Do Amfytai idź z tym przymilaniem!

Z nią przecież spałeś, ja - jak wycieraczka...    

PYRRIAS

Już jest związany.

BITYNNA

Pilnuj, by nie uciekł.

Teraz zaprowadź go tam, do Hermona, i

tysiąc kijów na grzbiet każ wyliczyć

Temu łotrowi, na brzuch drugi tysiąc.

DRECHON

Chcesz mnie, Bitynno, zabić nie sprawdziwszy

Przedtem, czy prawda to jest, czy nieprawda?

BITYNNA

Sam powiedziałeś mi przecież przed chwilą:

„Bitynno, przebacz mi to wykroczenie"!

DRECHON

Bo chciałem gniew twój jakoś ułagodzić.

BITYNNA

do Pyrriasa

Ty, czego stoisz i gapisz się? Prowadź

Tam, gdzie ci każę! Kydillo, daj w gębę

Nikczemnikowi temu! Ty, Drechonie,

Jazda, idź za nim, dokąd cię prowadzi!

Daj niewolnico, temu łajdakowi

Szmatę, niech sobie ten ogon przykryje,

By go na rynku gołym nie widziano.

Tobie, Pyrriasie, jeszcze raz powtarzam,

Byś Hermonowi kazał tysiąc z jednej

I tysiąc z drugiej strony dać mu. Słyszysz?

Jeśli przekroczysz coś z moich rozkazów,

Będziesz z majątku płacił i z dochodów.

Idź i nie prowadź go boczną uliczką,

Lecz prostą drogą.

Pyrrias z Gastronem wychodzą.

Przyszło mi coś na myśl.

Biegnij, zawołaj ich, Kydillo, zanim dalej

odejdą! KYDILLA wybiega szybko i wola

Pyrriasie, czyś głuchy? 

Woła cię! To twój towarzysz, niewolnik,

Szarpiesz go, jakby był rabusiem grobów!

Pomyśl no, dokąd go tak wleczesz siłą -

Przecież na męki! Za pięć dni zobaczę

Na własne oczy, jak u Antidora

Te twoje własne achajskie kajdany,

Coś je tam zaniósł, kostki ci obetrą!

Pyrrias z Drechonem i Kydilla wracają.

BITYNNA

do Pyrriasa

Ej, ty, przyprowadź go tutaj z powrotem

W więzach - tak samo, jakeś wyprowadził!

Kosisa wezwij, tego, co piętnuje.           

Igły niech weźmie z sobą i czernidło.

Pstry będzie cały za jednym zamachem!

Niech wisi z kneblem w gębie, tak jak Daos!

KYDILLA

błagalnie do Bitynny

Nie, mamo, wypuść go teraz - na pamięć

Batyllis proszę, niechbyś mogła widzieć              

Ją w domu męża, jej dzieci piastować -

Wypuść go, daruj to jedno przestępstwo!

Błagam cię...

BITYNNA

Przestań mnie dręczyć, Kydillo, albo

ucieknę z domu. Mam wypuścić Takiego arcyniewolnika? Każda

Spotkana baba może mi w twarz plunąć! Nie, na boginie, skoro on

nie umiał człowiekiem zostać, teraz będzie wiedział,

Kim jest - gdy napis będzie miał na czole!

KYDILLA

Lecz dziś dwudziesty, Gerenia już blisko...

BITYNNA

do Drechona

Dziś ci daruję, jej bądź za to wdzięczny. Kocham ją nie

mniej niż zmarłą Batyllis, bo wychowała się na moich

rękach. Lecz gdy złożymy ofiary dla zmarłych, wtedy

zobaczysz - ja ci zrobię święto!

 

w. 3 / Amfytaję Menonową ściskasz? - Amfytaja może być żoną, córką, a nawet niewolnicą Menona, choć imię ze względu na szlachetne brzmienie jest stosowne raczej dla wolnej kobiety. Najprawdopodobniej jest to żona Menona. Obie postacie są skądinąd nie znane.

w. 14 Czy Fryg nie lepszy...? - aluzja do przysłowia o bitym Frygu cytowanego w całości w zakończeniu mimu II (w. 100 - 101).

w. 28 to mnie napiętnujesz - piętnowanie było karą dla niewolni-ków-recydywistów najostrzejszą, gdyż pozostawiała ślad na całą resztę życia.

w. 32 Teraz zaprowadź go tam, do Hermona - w oryg.: „do więzienia Hermona". Był to jak gdyby prywatny katowski „zakład usługowy" do wymierzania kar niewolnikom na zlecenie ich właścicieli, którzy nie mieli po temu warunków w domu. Oczywiście usługa była płatna.

w. 51 Będziesz z majątku płacił i z dochodów - niewolnik miał prawo do posiadania własnych pieniędzy uzyskanych za różne usługi świadczone poza domem. Czasem udawało mu się nawet uzbierać sumę wystarczającą na wykup z niewoli.

w. 60 -63 jak u Antidora - Antidoros to imię mówiące; oznacza „dar w zamian", „rewanż". Cały ten passus jest niezbyt jasny, chodzi jednak o to, że Pyrriasa również może spotkać wkrótce kara.

w. 65 Kosisa wezwij, tego, co piętnuje - Drechon ma otrzymać piętno w postaci tatuażu. Częściej piętnowano rozpalonym żelazem.

w. 68 Niech wisi z kneblem w gębie, tak jak Daos! - wiersz bardzo niejasny. Prawdopodobnie jest to aluzja do jakiejś sytuacji ze znanej wówczas komedii, gdzie mowa była o karze dla niewolnika. Daos jest typowym imieniem niewolniczym w komedii nowej. Nie wiadomo, o jaki rodzaj kary tu chodzi. Wyraz katámyos, nie występujący gdzie indziej, może mieć związek ze słowem „mysz" (wówczas należałoby tłumaczyć „jak mysz niech wisi", co byłoby zupełnie niejasne), może też oznaczać „knebel". Knebel potrzebny jest chyba dla zaostrzenia kary} gdyż nie pozwala ofierze nawet na krzyk z bólu.

w. 69 - 70 na pamięć Batyllis proszę - Batyllis była zmarłą w dzieciństwie córką Bitynny. Kydilla zajęła w sercu pani jej miejsce.

w. 80 Lecz dziś dwudziesty, Gerenia już blisko - dwudziesty każdego miesiąca był dniem poświęconym Apollonowi i Dionizosowi (por. mim III, w. 53) i wówczas nie godziło się wykonywać egzekucji. Gerenia to święto skądinąd nie znane. Jak wynika z tekstu Herondasa, był to dzień zmarłych.

 

 

Szewc

Główną postacią mimu VII jest właściciel niewielkiego zakładu, Kerdon, który produkuje i sprzedaje obuwie, może wyłącznie damskie. Zarówno Kerdon, jak i Metro nie muszą być tymi samymi postaciami, które poznaliśmy w mimie VI, choć nie jest to wykluczone. Tu jednak chodzi o zupełnie przyzwoity zakup - obuwie. Do warsztatu przychodzą trzy panie: Metro i dwie jej znajome. Z zakończenia wynika, że Metro jest jak gdyby agentką Kerdona, który płaci jej za reklamę i werbunek klientek butami. Scenka niemal w całości jest monologiem., Metro i obie klientki (a może tylko jedna) wtrącają po parę słów. Niezwykle gadatliwy szewc przez cały czas bawi panie rozmową (do jednej z klientek, bardzo krytycznej, odnosi się niezbyt grzecznie), a jego pochwały własnych wyrobów i narzekania na różnego rodzaju trudności także brzmią aktualnie.

 

Osoby

KERDON, szewc

METRO, klientka i chyba pośredniczka Kerdona

Dwie kobiety, klientki, przyjaciółki Metro

Osoby nieme

PISTOS, czeladnik szewca

DRIMYLOS, niewolnik szewca

EUETERIS, harfiarka, natrętna klientka szewca

Scena przedstawia warsztat szewski Kerdona. Wchodzi Metro z dwiema przyjaciółkami.

 

METRO

Prowadzę tutaj te panie, Kerdonie -

Masz coś godnego, żeby im pokazać,

Z twoich wyrobów?

KERDON

Nie na darmo, Metro,

Tak ciebie lubię! do niewolnika Drimylosa

Wynieś z domu ławkę dla pań, tę

większą! Do Drimyla mówię! Ty znowu chrapiesz?

Pistos, daj po ryju temu śpiochowi! Zaraz się obudzi! A

jeszcze lepiej  - dźgnij go szydłem dobrze w kark, żeby

poczuł. Rusz no się, ty draniu, szybciej przestawiaj

kulasy! Chcesz więcej? Czy wolisz baty niż te

napomnienia? Niewolnik przyniósł ławkę i wyciera ją. To

teraz mi ją, białodupku, czyścisz, wycierasz? Czekaj, ja

cię zaraz wytrę! Metro, siadajcie. Pistos! Otwórz szafę,

Tamtą na górze! Nie tę, tamtą górną! Przynieś mi

wszystkie rzeczy z trzeciej półki, zdejm szybko z góry!

Szczęśliweście, Metro, bo zobaczycie wspaniałą robotę.

Otwórz ostrożnie pudło z sandałami, Pistos spełnia

polecenie, Kerdon wyjmuje kolejno obuwie. Ten pierwszy,

Metro - świetny! Co za skóra! Popatrzcie, panie, i wy -

ten obcasik Jak osadzony jest, a te rzemyczki Jakie

ozdobne - solidna robota, żadnej fuszerki, wszystko

równie dobre.

A jaki kolor! - niech wam tak bogini

Da wszystko dobre, czego zapragniecie -

Równego temu nigdzie nie znajdziecie!

Takiego nie ma garbarz ani malarz!

Przedwczoraj miny trzy dał Kandasowi

Mój kupiec za tę i za drugą farbę -      

Do dziś, przysięgam na wszystko co święte

Prawdę mówiłem, kłamstwa ani krztyny,

Na wadze możesz zważyć moje słowa,

Żebym tak zdrów był i zyski miał dobre

Z mojej roboty - jeszcze mi dziękować

Kazał, bo ceny rosną wciąż z dnia na dzień,

Garbarze tyją z naszej ciężkiej pracy.

Ty, Metro, weźmiesz dzieło mojej sztuki,

A szewc zostanie ze swą starą biedą

I w dzień, i w nocy grzejąc ten swój zydel.

Czy kto z nas czas ma zjeść coś przed zachodem?

A wrzask od rana taki, że koguty

Mikiona nawet nie drą się tak głośno.

W dodatku karmię trzynastu żarłoków,

Takich nierobów, że tylko to jedno

Umieją mówić, czy deszcz, czy pogoda:

„Daj, jeśli dajesz". Wszystko może leżeć,

Ci, jak kurczęta, grzeją sobie zadki.

Lecz nie słów, mówią, potrzeba na targu,

Tylko pieniędzy. Jeśli więc ta para

Nie odpowiada wam, Metro, to inne

Chłopak przyniesie, byście uwierzyły,

Że prawdę Kerdon mówi. Przynieś wszystkie,

Pistosie, pudła z sandałami. Trzeba,

Byście wróciły z zakupem do domu.

Pistos przynosi kilka pudeł.

Popatrzcie, proszę, oto cały zestaw:

Sykiońskie, chijskie, ambrakidy, „kurki",

„Papużki", płaskie, sznurkowe, baukidy,

Jońskie z guziczkiem i nocne pantofle,

Z rzemyczkiem, „raczki", sandały argejskie,

Chłopki, szkarłatki, na koturnie - czego

Która z was pragnie, mówcie.

Klientki chwytają łapczywie obuwie.

Oto

Czemu kobiety jak psy lubią skórę!

jedna z kobiet

Ile chcesz za tę, coś najpierw pokazał,

Parę? Uważaj tylko, nie zaśpiewaj tyle,

że zaraz pędem uciekniemy.

KERDON

nieco urażony

Więc sama oceń, jeśli chcesz, i postaw

Cenę twym zdaniem godną ich wartości.

Bo choć niełatwo będzie ci to przyznać,

Jeśli zdobędziesz się na szczerość, powiesz:

„To dzieło szewca!"

cicho, do siebie

Na te siwe skronie, łyse

już prawie od lisiej choroby, Zaraz się mąka

posypie do worka! Dobry Hermesie,

Kupiecka Namowo, Jeśli mi teraz nic nie wpadnie w sieci,

Nie wiem, jak lepiej mam napełnić garnek. jedna z kobiet

Co tam bełkoczesz? Nie mówisz wyraźnie,

Jaka jest cena tej pary sandałków?

KERDON

Cena wynosi jedną minę, pani.

Kobieta wznosi oczy do nieba,

Możesz spoglądać w dół czy w górę, grosza

Nie da się odjąć od tej ceny, choćby

Sama Atena zechciała je kupić.

jedna z kobiet

Wiem teraz, czemu twój warsztat, Kerdonie,

Pełen pięknego wyboru towarów.

Tę parę także trzymaj. Dwudziestego

Grudnia Hekate, córka Artakeny,

Wychodzi za mąż, buty się przydadzą.

Wtedy się rzucą do ciebie, łobuzie,

Jak dobrze pójdzie; a więc uszyj worek,

By ci łasice tych min nie rozniosły.

KERDON

Jeśli Hekate przyjdzie, mniej mi nie da,

I Artakene - weź to pod rozwagę!

METRO

Źle będzie z tobą, Kerdonie, gdy wleziesz

Z nogami w sprawy miłości, Erosów.

Parch jesteś jednak i podła zaraza,

Że od nas żądać chcesz podwójnej ceny.

Wskazuje na drugą klientkę.

A jej za ile tamtą drugą parę

Oddasz? No, podaj godną ciebie cenę.

KERDON

Na bogów, łazi tu do mnie dzień cały

Ta Eueteris, harfiarka, i wciska 

Piątkę staterów za nie. Jej nie cierpię,

Choćby mi cztery darejki dawała,

Bo z mojej żony ciągle się wyśmiewa,

Przezywa brzydko. Skoro ci potrzebne,

To proszę, weź je, oddam za trzy tylko,                 

Te i te - dla was - za siedem darejków.

Przez wzgląd na Metro wszystko dla was zrobię.

do Metro

Bo głos twój mógłby mnie, zwykłego szewca,

Wznieść aż do bogów, choć twardym jak kamień.

Ten twój języczek to sitko rozkoszy!     

Oj, bogom bliski człowiek, do którego

Usta otwierasz czy to w dzień, czy w nocy.

Postaw tu nóżkę, włożę ci sandałek.

Wkłada sandał na nogę Metro.

Ha! Ani dodać, ni ująć niczego!

Piękno pasuje do piękna jak ulał!           

Podeszwę sama - rzec można - Atena

Przybiła.

do jednej z klientek

Daj ty też nogę -

Patrzy z pogardą na but, który kobieta ma na nodze.

parszywym

Kopytem chyba wół ci but przydeptał! Wkłada jej na nogę

bucik własnej roboty. Gdyby nóż szewski ostrzyć o podeszwę,

Na dom rodzinny przysięgam, to nigdy równiejsza, gładsza

od tej by nie była. do jakiejś kobiety, chyba Eueteris,

zaglądającej przez drzwi Ty, może dasz mi aż siedem

darejków, Co rżysz tam zza drzwi głośniej niż kobyła?

do klientek

Jeśli wam jeszcze coś będzie potrzebne,

Czy to sandały, czy kapcie domowe,

Przyślijcie tutaj do mnie niewolnicę.

Ty, Metro, przyjdź koniecznie dziewiątego,

Dostaniesz „raczki".

Kobiety wychodzą z zakupami.

Mądry człowiek kożuch

Stale naprawia, żeby grzał go dobrze.

 

w. 3-4 Nie na darmo, Metro, /  Tak ciebie lubię!   -  szewc aluzyjnie dziękuje Metro za „dobrą robotę", tj. sprowadzanie klientek.

w. 25 -26 Niech wam tak bogini / Da wszystko dobre - bogi¬nią jest prawdopodobnie Afrodyta. Tekst jest w tym miejscu zniszczony, a imię bogini stało się nieczytelne.

w. 29 miny trzy dal Kandasowi - czy Kerdon ma pośrednika, który załatwia dla niego sprawy niektórych zakupów, czy też czyni to sam - nie jest pewne, gdyż są tu luki w tekście.

w. 44 karmię trzynastu żarłoków - żarłokami nazywa Kerdon swoich niewolników i uczniów.

w. 47 „Daj, jeśli dajesz" ~ jest to wyrażenie zacytowane z obrzędo¬wych pieśni antycznych „kolędników" domagających się datków.

w. 57 -61 Sykiońskie, chijskie (...) i na koturnie - ten obszerny katalog rodzajów damskiego obuwia nastręcza ogromne trudności w zrozumieniu oraz identyfikacji, gdyż nazwy owe przeważnie w innych tekstach greckich nie występują.

w. 63 kobiety jak psy lubią skórę! - klientki rzucają się na buty tak łapczywie, że szewc widzi w tym ilustrację przysłowia, które cytuje.

w. 72 już prawie od lisiej choroby - lisią chorobą nazywano grzybek powodujący łysienie.

w. 74 Dobry Hermesie, Kupiecka Namowo - Namowa (gr. Pejtho) jest bóstwem towarzyszącym Hermesowi jako opiekunowi handlu.

w. 86 Hekate, córka Artakeny - Hekate to imię bogini czarów (por. mim VI, w. 87) nadane tu dziewczynie.

w. 90 By ci łasice tych min nie rozniosły - łasice hodowano jako zwierzęta domowe, żeby łapały myszy, jak później koty.

w. 94 w sprawy miłości, Erosów - Eros, syn Afrodyty, bóstwo miłości, „rozmnożył się" w epoce hellenistycznej w mnóstwo małych Erosków.

w. 100- 101 i wciska / Piątkę staterów za nie - stater stanowił równowartość 20 drachm.

w. 102 Choćby mi cztery darejki dawała - darejki to nazwa perskiego pieniądza (od imienia króla perskiego Dariusza) o wartości wyższej od greckiego statera.

w. 113 Postaw tu nóżkę - niejasne jest, czy szewc mówi to do Metro, czy do tej z klientek, która nie naraziła się Kerdonowi krytyko¬waniem zbyt wysokich cen. Poprzednie komplementy skierowane są niewątpliwie do Metro, ale - jak wynika z w. 106 - obie klientki kupują po parze bucików, Metro tylko im towarzyszy; ma zresztą przyjść po „raczki" (chyba jakieś czerwone buciki) dziewiątego, a dosta¬nie je pewnie za darmo, jako zapłatę za pośrednictwo.

w. 128 -129 Mądry człowiek kożuch / Stale naprawia, żeby grzal go dobrze - szewc kończy monolog przysłowiem niezupełnie dla nas jasnym; chodzi chyba o to, że musi ciągle dbać o swe zyski, opłacając pośrednictwo.

 

Wybór mimów z: Herondas, Mimy, tłum. J. Ławińska-Tyszkowska, Wrocław 1988

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Menu

1% podatku
Facebook

Kto jest online?

Odwiedza nas 15 gości