|
|
Przekłady
Cyceron, Mowa w obronie poety Archiasza
|
Cyceron
MOWA W OBRONIE POETY ARCHIASZA
SŁOWO WSTĘPNE Jedną z najbardziej udanych mów w dorobku Cycerona jest krótka obrona poety Aulusa Licyniusza Archiasza. Poza tym jest ona źródłem niemal wszystkich wiadomości, jakie posiadamy o tym poecie greckim, urodzonym w Antiochii Syryjskiej. W początkach swej kariery, jako poeta wędrowny, Archiasz zwiedził Azję Mniejszą i Grecję, zyskując sobie poklask i uznanie recytacjami poetyckimi, przeważnie improwizacjami. Później przybył do greckiej Italii i popisywał się swą sztuką w Tarencie, Regium i Neapolu. W 102 r., otoczony już sławą., udał się do Rzymu, gdzie doznał życzliwego przyjęcia ze strony znakomitych rodów, zwłaszcza Lukullusów, po których przejął imię rodowe: Licyniusz. O twórczości jego wiemy niewiele. To pewne, że próbował sił na polu eposu uświetniając wierszami współczesne zdarzenia historyczne. Opiewał wojnę z Cymbrami, co zjednało mu życzliwość Mariusza. Znany też był jego utwór o wojnie z Mitrydatesem, w którym wynosił czyny swego opiekuna Lucjusza Licyniusza Lukullusa. Inne poematy, jak się zdaje, miały charakter okolicznościowy. W Antologii greckiej znajdujemy trzydzieści pięć epigramów przekazanych pod imieniem Archiasza, ale trudno rozstrzygnąć, które z nich są dziełem Archiasza z Antiochii. Niektórzy w ogóle wątpią w autentyczność tych drobiazgów. Historia literatury łacińskiej zajmuje się Archiaszem głównie dlatego, że był on nauczycielem młodego Cycerona. Czytał z nim poetów i mówców greckich, uczył go stylu poetyckiego i zaprawiał w pisaniu wierszy. Najpiękniejszym dowodem wdzięczności ucznia wobec nauczyciela jest przełożona tu mowa. Treścią jej jest obrona praw Archiasza do obywatelstwa rzymskiego. Tuż przed wybuchem wojny marsyjskiej, tj. około r. 92, Archiasz udał się z Markiem Lukullusem na Sycylię. Otrzymawszy tam prawo obywatelstwa lukańskiego miasta Heraklei, uzyskał tym samym - z pewnymi modyfikacjami - prawo obywatelstwa rzymskiego, gdyż Herakleja była miastem sprzymierzonym z Rzymem. W 62 r. niejaki Gracjusz podał w wątpliwość obywatelstwo rzymskie Archiasza na podstawie prawa Papijskiego (lex Papia z 65 r.), wykorzystując fakt, ze ilekroć przeprowadzano spisy majątkowe, tzw. census, tylekroć Archiasz był w Rzymie nieobecny. Można przypuszczać, że Gracjusz kierował sie w skardze pobudkami natury politycznej; właściwym celem jego ataku był, jak się zdaje, Lukullus. Cyceron podejmując w 62 r. obronę Archiasza przed trybunatem, któremu przewodniczył jako pretor brat jego Kwintus, chciał przede wszystkim odwdzięczyć się swemu mistrzowi. Istotnie też sprawę wygrał. W mowie swej, niezależnie od argumentacji prawniczej, Cyceron posłużył się argumentem czysto oratorskim: postawił mianowicie tezę, że nawet gdyby obywatelskie prawa Archiasza budziły czyjąś wątpliwość, i tak należałoby mu je przyznać, by w ten zaszczytny sposób wyróżnić Archiasza - poetę. Przy sposobności Cyceron umieszcza w mowie wspaniałą pochwałę, literatury i wykształcenia humanistycznego. Zdając sobie sprawę, że odbiega od zwyczajów sądowych, zaraz na początku prosi sędziów o pozwolenie posłużenia się „nowym niemal i niezwykłym rodzajem wymowy". Niezwykłość stylu polega tu na zręcznym zastosowaniu amplifikacji retorycznej, tj. na przejściu od wypadku szczególnego do rozważań szerszych i ogólnych, od sprawy Archiasza do spraw poezji. Przykłady podobnego uogólnienia znajdujemy zresztą także we wcześniejszych mowach Cycerona, np. w mowie przeciw Werresowi, gdzie oskarżony urasta do symbolu wszelkiej niegodziwości (omnis improbitas), a obrona uciskanych mieszkańców Sycylii zamienia się w obronę, praw ludzkich w ogóle. Niewątpliwie, bezpośrednim powodem zastosowania tego sposobu w procesie Archiasza było dobro klienta, którego osobistą wartość i zasługi Cyceron chciał przedstawić sędziom w jak najlepszym świetle. Ale byłoby błędem upatrywać w tym tylko kruczek adwokacki. Mówca skorzystał z okazji, by dać szczery wyraz swemu filozoficznemu wykształceniu i rzymskiemu humanizmowi. Głównym zadaniem poezji epicznej według Cycerona jest unieśmiertelnianie wielkich czynów. Toteż z pochwałą nauki i sztuki połączył mówca piękne wywody o sławie jako bodźcu ludzkiego działania. Miał tu na myśli przede wszystkim siebie samego. Broniąc Archiasza spodziewał się, że kiedyś klient odwdzięczy mu się poematem sławiącym dzieje konsulatu i jego zasługi dla ojczyzny. Tymczasem stało się na odwrót: piękna mowa Cycerona uwieczniła imię poety, któremu własna twórczość nie zapewniłaby tej sławy. Starożytni (Tacyt, Dialog o mowcach 37) uważali tę mowę za drugorzędny utwór Cycerona: „Cycerona nie uczyniły wielkim mowcą obrony Publiusza Kwinkcjusza ani Licyniusza Archiasza, lecz Katylina, Milon, Werres i Antoniusz wytworzyli tę reputację dokoła jego imienia." Zapewne, mowa W obronie Archiasza jest krótka i porusza zagadnienia dość odległe od wielkich wydarzeń politycznych tego czasu. Ale może właśnie dlatego stała się nieprzemijającym świadectwem rzymskiej kultury. Danuta Turkowska
Sędziowie, jeśli posiadam jakąś odrobinę talentu (co prawda uświadamiam sobie jego nikłość) albo chociaż trochę sprawności krasomówczej (cechującej mnie, przyznaję, w skromnym jedynie stopniu), albo wreszcie jakąś teoretyczną wiedzę w tej dziedzinie, opartą na studiach i znajomości najszlachetniejszych nauk (od których, nie ukrywam, nigdy w życiu nie stroniłem) - o korzyści, jakie z tego wszystkiego wypływają upominać się powinien w pierwszej bodaj kolejności, niemal z tytułu należnego mu prawa, ten oto Aulus Licyniusz. Jak daleko bowiem umysł mój może ogarnąć okres minionego życia i wywołać najodleglejsze wspomnienia dzieciństwa, od najdawniejszych czasów jego właśnie dostrzegam jako przewodnika tak w podjęciu tych studiów, jak i we wkroczeniu na ich drogę. Jeśli więc moja wymowa, ukształtowana z pomocą jego wskazówek i zachęty, oddawała czasem ludziom zbawienne usługi, on sam, od którego otrzymałem narzędzie pomocy i ratunku dla drugich, w pełni zasługuje na to, abym go w miarę swych możliwości wspomagał i ratował. A żeby nikt się nie dziwił takiemu ujęciu sprawy - jako że człowiek ten posiada pewne inne zdolności, nie zaś właściwą nam znajomość zasad wymowy - muszę stwierdzić, że i ja także nie oddawałem się nigdy wyłącznie temu jednemu zamiłowaniu. Wszystkie bowiem umiejętności składające się na wewnętrzną kulturę człowieka posiadają jakieś wzajemne więzi i łączą się ze sobą pewnym pokrewieństwem. Żeby się jednak komuś nie wydało dziwne, że w sprawie karnej o przekroczenie ustawy i w procesie politycznym, który się toczy przed obliczem pretora narodu rzymskiego, człowieka wyjątkowych zalet[1], wobec niezwykle surowych sędziów i tak licznego zgromadzenia, posługuję się rodzajem wymowy obcym nie tylko przyjętym w sądzie zwyczajom, lecz w ogóle praktyce publicznych rozpraw - proszę, abyście mi w tej sprawie udzielili ustępstwa, które odpowiada osobie oskarżonego, a dla was, mam nadzieję, nie będzie przykre. Nie bierzcie mi za złe, że przemawiając w obronie znakomitego poety i człowieka niezwykle wykształconego, ze względu na tak liczne zgromadzenie ludzi uczonych i waszą duchową kulturę, jak również na prowadzącego ten proces pretora, pomówię nieco szerzej na temat studiów literackich i w związku z osobą człowieka, który pędząc życie ciche i oddane pracy umysłowej mało miał do czynienia z sądami, posłużę się nowym niemal i niezwykłym rodzajem wymowy. Jeśli zrozumiem, że użyczacie mi w tej sprawie zgody i przyzwolenia, niewątpliwie potrafię was przekonać, że ten oto Aulus Licyniusz nie tylko, będąc obywatelem, nie powinien być wyłączony z ich liczby, lecz nawet gdyby praw obywatelskich nie posiadał, zasługiwałby na to, by go na list obywateli wpisano. Archiasz zatem, zaledwie wyrósł z lat chłopięcych i od nauk, które kształtują umysł w wieku dziecinnym, przeszedł do twórczości pisarskiej, szybko zaczął przewyższać wszystkich sławą swego talentu - najpierw w Antiochii, mieście niegdyś sławnym i zasobnym, skupiającym wielu ludzi wykształconych i wiele najszlachetniejszych nauk, gdzie przyszedł na świat w znakomitej rodzinie; z czasem w innych częściach Azji i w całej Grecji przyjazd jego zaczęto święcić tak uroczyście, że oczekiwanie przerastało wieści o jego talencie, a podziw wywołany przybyciem przechodził oczekiwanie. Italia była wówczas pełna greckich sztuk i nauk; studia te uprawiane były w Lacjum w tych samych miastach, choć z większym niż dzisiaj zapałem, a i tu w Rzymie dzięki panującemu w państwie spokojowi cieszyły się zainteresowaniem. Toteż zarówno Tarentyjczycy i Loktyjczycy, jak mieszkańcy Regium i Neapolu, nadali Archiaszowi prawo obywatelstwa i wszelkie inne zaszczytne wyróżnienia, a wszyscy, którzy mogli wydawać jakieś sądy o talencie, uznali go za godnego znajomości i gościny. Kiedy dzięki temu rozgłosowi, jeszcze nieobecny, już był nam znany, za konsulatu Mariusza i Katullusa[2] przybył do Rzymu. Przede wszystkim zastał jako konsulów ludzi, z których jeden mógłby dostarczyć pisarzowi wspaniałego tematu, drugi zaś zarówno poddać mu temat z zakresu swej działalności, jak okazać zainteresowanie i zrozumienie. Ponieważ Archiasz nosił jeszcze wówczas togę bramowaną, przyjęli go zaraz do swego domu Lukullusowie[3]. I nie tylko jego talent i wykształcenie literackie, lecz w równym stopniu jego wrodzone zalety sprawiły, że dom, który pierwszy okazał mu życzliwość w młodości, był mu także na stare lata najbardziej przyjazny. W tamtych czasach okazywał mu sympatię ów słynny zwycięzca Numidów, Kwintus Metellus, i jego syn Pius, słuchał go Marek Emiliusz, w bliskich stosunkach żyli z nim ojciec i syn Katulusowie, miał dla niego uznanie Lucjusz Krassus[4]. A że zażyła znajomość łączyła go z Lukullusami, Druzusem, Oktawiuszami, Katonem i z całym domem Honensjuszów[5], był Archiasz osobą niezwykle poważaną, gdyż uznanie okazywali mu nie tylko ci, którzy pragnęli usłyszeć i poznać jego poezje, lecz także ludzie, którzy być może jedynie udawali, że tego pragną. Wtedy to wyprawił się z Lukullusem na Sycylię[6] i po dość długim czasie, wracając stamtąd w towarzystwie tegoż Lukullusa, przybył do Heraklei. Było to miasto sprzymierzone, mające bardzo korzystne prawa, toteż Archiasz zapragnął wpisać się na listę jego obywateli. Prawo to uzyskał od Heraklejczyków zarówno dzięki temu, że sam w ich oczach na to zasługiwał, jak dzięki powadze i wpływom Lukullusa. Obywatelstwo przyznano mu na warunkach przewidzianych ustawą Sylwanusa i Karbona[7]: JEŚLI ZOSTALI WPISANI NA LISTĘ OBYWATELI MIAST SPRZYMIERZONYCH, JEŚLI W CZASIE, GDY PRAWO TO USTANAWIANO, MIESZKALI W ITALII W CIĄGU SZEŚĆDZIESIĘCIU DNI ZGŁOSILI SIĘ DO PRETORA. Archiasz mieszkał już od wielu lat w Rzymie, toteż zgłosił się do pretora Kwintusa Metellusa, który był jego bliskim przyjacielem. Jeśli przedstawiamy jedynie sprawę legalnego przyznania obywatelstwa, nie muszę mówić nic więcej. Rzecz jest załatwiona. Bo cóż z tego, Gracjuszu, można podać w wątpliwość? Powiesz może, że nie został wpisany na listę obywateli w Heraklei? Jest tu obecny Marek Lukullus, człowiek odznaczający się wielką powagą, rzetelnością i poczuciem obowiązku, który mówi, że wie o tym nie na podstawie przypuszczenia, lecz z całą pewnością, nie z wieści, lecz na podstawie naocznego stwierdzenia, nie jako świadek, lecz jako uczestnik tych wypadków. Są tu obecni posłowie Heraklejczyków, ludzie znakomici, którzy przybyli na ten sąd z poleceniami i z publicznym świadectwem. Twierdzą oni, że Archiasz został wpisany na listę obywateli Heraklei. Chcesz, aby ci tu przedłożyć akty państwowe miasta Heraklei, które, jak nam wszystkim wiadomo, spłonęły podczas wojny italskiej[8] w pożarze archiwum? Jest zgoła śmieszne przechodzić do porządku nad tym, co mamy, a żądać rzeczy, których mieć nie możemy, pomijać milczeniem świadectwo ludzi, a domagać się świadectwa pisma, mając rzetelne zapewnienie dostojnego męża, przysięgę i gwarancję nieskazitelnego municypium odrzucać niewzruszalne dowody, a żądać aktów, które, jak sam mówisz, powszechnie się fałszuje. Czy może nie miał mieszkania w Rzymie? On, który na tyle lat przed przyznaniem obywatelstwa - w Rzymie ulokował cały swój dobytek i majątek? A może się nie zgłosił do pretora? Więcej - wpisał się na tej liście, która jedyna spośród zgłoszeń przy ówczesnym kolegium pretorów posiada ważność publicznego aktu. Listy Appiusza[9] bowiem uchodziły za przechowane dość niedbale, a zaufanie do list Gabiniusza jeszcze przed procesem podważyła jego lekkomyślność, po wyroku zaś zaprzepaściła klęska[10]. Tymczasem Metellus, człowiek jak nikt sumienny i skromny, odznaczał się dokładnością tak wielką, iż zgłosił się do Lucjusza Lentulusa i sędziów mówiąc, że niepokoi go wymazanie jednego imienia. Otóż na tej właśnie liście imię Aulusa Licyniusza nie jest, jak widzicie, wytarte. Wobec tego cóż pozwala wam wątpić o jego prawie obywatelskim, zwłaszcza że wpisano go na listę obywateli w innych miastach? Przecież wielu ludziom przeciętnym i nie obdarzonym żadną albo tylko jakąś skromną umiejętnością przyznawano prawo obywatelstwa w Wielkiej Grecji bez szczególnych starań z ich strony. Czyżby więc mieszkańcy Regium, Lokrów, Neapolu albo Tarentu nie chcieli udzielić poecie cieszącemu się sławą niezwykłych zdolności tego przywileju, którym szafowali hojnie wobec artystów scenicznych? Jakże to? Inni ludzie wkradali się na listy tych miast municypalnych nie tylko po przyznaniu municypiom praw obywatelskich, ale nawet po ogłoszeniu ustawy Papiusza[11], a my odrzucimy człowieka, który korzysta z list, na które go wpisano, gdyż chciał pozostać na zawsze obywatelem Heraklei? Domagasz się naszych spisów majątkowych. Oczywiście. Nie wiadomo przecież, że za czasów ostatnich cenzorów Archiasz przebywał na wojnie wraz z najznakomitszym wodzem, Lucjuszem Lukullusem, że za poprzednich cenzorów był z tymże kwestorem w Azji, za pierwszych zaś - Juliusza i Krassusa[12] - nie objęto spisem żadnej części ludności. Spis majątkowy nie potwierdza jednak prawa obywatelstwa, tylko świadczy, że ten, kto został nim objęty, prawo to posiadał. Otóż człowiek, który wedle twego oskarżenia we własnym przekonaniu nawet nie korzystał z uprawnień obywatelskich, w rzeczywistości nieraz sporządzał testament i obejmował spadek po obywatelach rzymskich w sposób zgodny z naszymi przepisami, a w końcu na wniosek prokonsula Lucjusza miał otrzymać wynagrodzenie ze skarbu państwa. Jeśli potrafisz, próbuj szukać argumentów. Winy Archiasza nie dowiedziesz nigdy ani jemu samemu, ani jego przyjaciołom. Zapytasz, Gracjuszu, dlaczego tak sobie upodobałem tego człowieka. Otóż dlatego, ze dzięki niemu umysł nasz ma możność wypocząć od sądowego zgiełku, a zmęczone wrzawą uszy mogą znaleźć ukojenie. Skąd zdaniem twoim czerpalibyśmy materiał do codziennych wystąpień w sprawach tak różnorodnych, gdybyśmy przez naukę nie poszerzali swego wykształcenia, i czyżby umysł nasz potrafił wytrzymać taki wysiłek, gdyby w tejże nauce nie mógł znaleźć odpoczynku? Przyznaję otwarcie, że zajęciom naukowym jestem szczerze oddany. Niechże się wstydzą ci, którzy w studiach literackich pogrążyli się tak głęboko, że nie potrafią z nich wydobyć korzyści dla ogółu ani uzyskać żadnych widocznych wyników. Ale czyż mam się wstydzić tych upodobań ja, który od wielu już lat żyję w taki sposób, iż ani własny wypoczynek, ani przyjemność, ani sen wreszcie nie stanęły mi nigdy na przeszkodzie, jeśli w grę wchodziło cudze niebezpieczeństwo albo korzyść. Czyż jest więc rzeczą doprawdy oburzającą i godną nagany, jeśli wolny czas, jaki dany jest innym na prywatne sprawy, na udział w widowiskach świątecznych i innego rodzaju rozrywki, na wypoczynek duchowy i fizyczny, czas, jaki inni poświęcają całodziennym ucztom, wreszcie grze w kości lub piłkę - ja pozwolę sobie obrócić na odświeżenie w pamięci tych nauk. A przyznać mi to należy tym bardziej, że owe studia rozwijają sprawność krasomowczą, która - o ile jest mi właściwa - nigdy przyjaciół w niebezpieczeństwach nie zawiodła. Sprawy te mogą się komuś wydać błahe. Wiem jednak, z jakiego źródła czerpię wartości najwyższe. Gdyby bowiem wskazania wielu filozofów i szeroka lektura od lat młodzieńczych nie wzbudziły we mnie przeświadczenia, że zabiegać w życiu należy jedynie o dobre imię i szacunek i że dla ich osiągnięcia warto lekceważyć wszelkie udręki ciała, wszelkie niebezpieczeństwa śmierci czy wygnania - z pewnością nie byłbym się narażał dla waszego ocalenia na tak częste i ciężkie walki i codzienne napaści nikczemników. Lecz jakże wiele przykładów zawierają książki, wypowiedzi filozofów, wreszcie cała przeszłość! Wszystko to pozostałoby w mroku, gdyby nie wzeszło światło literatury. Ileż wizerunków niezwykle dzielnych mężów przekazali nam pisarze greccy i rzymscy z tą myślą, abyśmy je nie tylko oglądali, lecz także wzięli sobie za przykład. Obrazy te miałem stale w oczach, gdy zarządzałem rzecząpospolitą, kształtując swój umysł i charakter samym rozpamiętywaniem tych wybitnych postaci. Może jednak ktoś zapyta: „Czyż ci wielcy ludzie, których cnoty przekazała nam literatura, sami posiadali owe wychwalane przez ciebie wykształcenie?" Trudno to stwierdzić w każdym wypadku, wiem jednak dobrze, co na to odpowiedzieć: przyznaję, że wielu ludzi o wybitnych zaletach ducha nie posiadało żadnego wykształcenia, a opanowanie i powaga cechowały ich z natury, dzięki wrodzonym im, boskim niemal właściwościom. Dodam jeszcze, że o sławie cnoty częściej rozstrzygały wrodzone zalety bez wykształcenia niż wykształcenie pozbawione oparcia w naturze. Zarazem jednak utrzymuję, że jeśli do niezwykłych cech wrodzonych dołączy się dzięki nauce pewne systematyczne wykształcenie, powstaje coś zupełnie wyjątkowego i wspaniałego. Wymienię tu znanego naszym ojcom boskiego Scypiona, słynnych ze swego umiarkowania i wstrzemięźliwości Gajusza Leliusza i Lucjusza Furiusza, wreszcie niezwykle dzielnego i na owe czasy wykształconego starego Marka Katona[13]. Ludzie ci nie podejmowaliby z pewnością studiów literackich, gdyby im nie były pomocne w poznawaniu i doskonaleniu zalet ducha. A chociażby nawet nie wynikała stąd ta olbrzymia korzyść i gdyby w studiach tych szukano jedynie przyjemności, to jednak uznalibyście, przypuszczam, rozrywkę taką za najgodziwszą i najszlachetniejszą. Wszelkie inne przyjemności odpowiednie są tylko w pewnym czasie, wieku i miejscu, studia literackie zaś w młodości wychowują, na starość dają wytchnienie, w powodzeniu podnoszą, w przeciwieństwach stanowią ucieczkę i pociechę, w domu zabawiają, poza domem nie stają na zawadzie, towarzyszą nam w nocy, w podróży, na wsi. Gdybyśmy więc nawet sami nie mogli ich uprawiać ani poznać ich wartości, musielibyśmy je podziwiać chociażby u innych. Czyż był wśród nas ktoś tak niewrażliwy i zatwardziały, żeby się nie wzruszać niedawną śmiercią Roscjusza?[14] A chociaż umarł w podeszłym wieku, zdawało się, że dzięki swej wysokiej sztuce i piękności w ogóle umrzeć nie powinien. Jeśli więc tamten człowiek zjednywał sobie wśród nas powszechną miłość dzięki samym ruchom ciała, czyż godzi się nam lekceważyć niepojęte poruszenia duszy i lotność talentu? Ileż razy byłem świadkiem, sędziowie (korzystam z waszej wyrozumiałości, skoro już ze względu na ten niezwykły rodzaj wymowy słuchacie mnie z taką uwagą), ileż razy widziałem, sędziowie, jak ten oto Archiasz, nie mając zapisanej jednej litery, wygłaszał na poczekaniu długi szereg świetnych wierszy na temat współczesnych wydarzeń. A ileż razy wezwany powtórnie mówił na ten sam temat w nowym ujęciu i formie! Utwory zaś, które starannie przemyślał i opracował, cieszyły się, jak stwierdziłem, uznaniem dorównującym chwale dawnych pisarzy. Jakże go więc nie kochać, nie podziwiać, nie uznawać za godnego wszelkiej obrony? Wiemy przecież od ludzi wielkich i uczonych, że studia w innych dziedzinach zasadzają się na nauce, wskazówkach i doświadczeniu, poetę natomiast tworzy natura, ożywiają moce umysłu, podnieca boskie niemal natchnienie. Toteż nie bez powodu nasz wielki Enniusz[15] nazywa poetów świętymi, ponieważ jakiś boski dar łaskawości poleca ich niejako naszej opiece. Niechże więc dla was, sędziowie, ludzi tak szlachetnych i wrażliwych, święte będzie imię poety, którego nie znieważyli nigdy żadni barbarzyńcy. Kamienie pustkowia odpowiadają głosowi śpiewaka, pod wpływem śpiewu łagodnieją nieraz dzikie bestie stając w niemym zachwycie, a nas, wykształconych w najszlachetniejszych naukach, nie wzruszy głos poety? Przypomnę Homera: Kolofończycy głoszą, że pochodzi z ich miasta, mieszkańcy Chios i Salaminy usiłują go zagarnąć dla siebie, za rodaka wreszcie uznają go Smyrneńczycy i dlatego poświęcili mu nawet w swym mieście przybytek. A oprócz nich spiera się jeszcze i współzawodniczy ze sobą całe mnóstwo innych. Tak oto inne ludy ubiegają się o obcego poetę nawet po jego śmierci, my wyrzekamy się Archiasza żywego, który z własnej woli i z prawa do nas należy, tym bardziej że cały swój zapal i talent oddał już dawno sprawie głoszenia chwały narodu rzymskiego. Mianowicie już jako młodzieniec obrał sobie za temat wojnę z Cymbrami[16] i pozyskał sobie względy samego Mariusza, który dla spraw poezji miał na pozór mało zrozumienia. Nikt bowiem nie jest tak wrogi Muzom, aby się nie cieszył z uwieńczenia w poezji chwały swych wysiłków i trudów. Słynny Temistokles, znakomity mąż ateński, zapytany, czyjej deklamacji albo czyjego głosu najchętniej słucha, miał odpowiedzieć: „Tego, kto najlepiej wysławia moje zalety". Dlatego też ów Mariusz upodobał sobie szczególnie Lucjusza Plotiusza[17], którego talent, jak sądził, najlepiej potrafi rozsławić jego czyny. Archiasz zaś przedstawił całą wojnę z Mitrydatesem[18], wielką i ciężką, toczoną wśród zmiennych okoliczności na ludzie i na morzu. Poemat ten uświetnia nie tylko postać Lukullusa, męża o wielkiej odwadze i sławie, lecz także imię narodu rzymskiego. Naród rzymski bowiem pod wodzą Lukullusa otworzył dostęp do Pontu, obwarowanego dawniej potężnymi siłami królów i samym swym naturalnym położeniem; rzymskie było wojsko, którego niewielka garstka pod rozkazami tego wodza rozproszyła niezliczone zastępy Armeńczykow[19], na naród rzymski spływa sława ocalenia przez Lukullusa od najazdu królów przyjaznego nam miasta Cyzyceńczyków[20] i wydarcia go z gardzieli rozgorzałej wojny, za nasze uchodzić będzie zawsze i jako nasze słynąć owo niesłychane zwycięstwo Lukullusa w bitwie morskiej pod Tenedos[21], kiedy zabito wodzów i zatopiono flotę nieprzyjaciela; nasze są znaki zwycięstw, pomniki, triumfy. Ci, których talent je uświetnia, głoszą sławę naszego narodu. Drogi był Scypionowi Starszemu nasz Enniusz, i stąd też przypuszczają niektórzy, że jego właśnie wyobraża marmurowy posąg w grobowcu Scypionów. A przecież pochwały tego poety dodają blasku nie tylko postaci bohatera, lecz i imieniu naszego narodu. Pod niebo wynosi Enniusz pradziada naszego Katona[22], przez co narodowi rzymskiemu przybywa nowy wielki zaszczyt. Cześć, jaką oddaje wszystkim owym Maksymusom, Marcellusom, Fulwiuszom[23], przynosi chlubę nam wszystkim. Toteż twórcę tych pochwał, człowieka pochodzącego z Rudii, przodkowie nasi obdarzyli obywatelstwem. A my mielibyśmy je odebrać temu Heraklejczykowi, którego tyle miast pragnie sobie pozyskać i który jest u nas pełnoprawnym obywatelem? Bo jeśli ktoś sądzi, że poematy greckie przysparzają mniej sławy niż łacińskie, jest w wielkim błędzie. Utwory greckie czytane są przez wszystkie niemal narody, łacińskie nie wychodzą poza swoje - jakże ciasne - granice. Skoro więc czyny nasze sięgają granic świata, winniśmy sobie życzyć, aby także sława i rozgłos sięgały tam, gdzie dotarły rzucane naszymi rękami pociski. Przydaje to blasku narodom, których dzieje są przedmiotem pieśni, ale bez wątpienia mieści się w tym także największy bodziec i zachęta do znoszenia niebezpieczeństw i trudów dla tych ludzi, którzy dla sławy staczają śmiertelne boje. Któż nie wie, ilu dziejopisów miał w swej świcie słynny Aleksander Wielki? Mimo to, gdy stanął u grobu Achillesa w Sigejon, powiedział: „Szczęśliwy młodzieńcze, któryś znalazł w Homerze piewcę swego męstwa?" I miał słuszność. Bo gdyby nie „Iliada", mogiła, która pokryła zwłoki bohatera, przysypałaby także jego imię. Lecz weźmy bliższy przykład naszego Wielkiego[24], który jest równie dzielny, jak szczęśliwy. Czyż wobec zgromadzonych żołnierzy nie nadał on obywatelstwa Teofanesowi z Mityleny[25], który był kronikarzem jego czynów? Czyż wówczas nasi ludzie, dzielni, lecz prości żołnierze, nie pochwalili tego gromkim okrzykiem? Będąc niejako uczestnikami chwały swego wodza, odczuli oni - rzec można - słodycz zawartą w sławie. Oczywiście więc Archiasz nie mógłby uzyskać obywatelstwa z rąk jakiegoś wodza, gdyby go nie był posiadał z tytułu prawa. Prośba jego spotkałaby się - rzecz jasna - z odmową Sulli, który przychylał się w tym względzie do próśb Hiszpanów i Gallów. Na własne oczy widzieliśmy przecież taką scenę; kiedy na zgromadzeniu żołnierzy jakiś ludowy wierszopis podsunął Sulli swoje wiersze, za jeden przydługi epigram, opiewający w dystychach jego czyny, Sulla kazał natychmiast przydzielić autorowi nagrodę spośród łupów wystawionych wówczas na sprzedaż, pod warunkiem jednak, że już więcej nie będzie pisał. Czyż jest możliwe, aby człowiek, który samą pilność lichego poety uznał za godną jakiejś nagrody, nie pragnął pozyskać sobie talentu, kunsztu i poetyckich zasobów Archiasza? Cóż jeszcze? Wiadomo, że Kwintus Metellus Pius prawem obywatelstwa obdarzył wielu ludzi. Czyż nie mógł sobie u niego wyjednać tego prawa Archiasz, bądź sam, bądź za pośrednictwem Lukullusów? Przecież Metellus był jego bliskim przyjacielem i tak bardzo pragnął, by o jego czynach pisano, że słuchał nawet poetów z Kordoby[26], których wiersze brzmią ciężko i obco. Bo też nie trzeba ukrywać prawdy, której przysłonić nie można. Powiedzmy sobie otwarcie: wszyscy płoniemy pragnieniem pochwał, a najbardziej zabiegają o sławę najlepsi. Nawet ci mędrcy, którzy piszą o jej lekceważeniu, w tytułach pism nie zapominają umieścić swych imion i przez to właśnie, że wyrażają pogardę dla uznania i rozgłosu, pragną stać się znani i głośni. Decimus Brutus[27], wielki człowiek i wódz, kazał zdobić frontony wznoszonych przez siebie świątyń i pomników wierszami swego najlepszego przyjaciela Akcjusza[28], a ów Fulwiusz, który w wojnie z Etolami miał przy boku Enniusza, bez wahania poświęcał Muzom łupy Marsa. W mieście, w którym wodzowie niemal jeszcze pod bronią oddawali cześć przybytkom Muz i poetom, przystrojeni w togi sędziowie - od kultu Muz i ratowania poetów uchylać się nie powinni. Abyście, sędziowie, uczynili to skwapliwiej, powołam się wreszcie na swój własny przykład i wyznam wam otwarcie, że cechuje mnie - rzec można - żądza sławy, być może zbyt namiętna, lecz z pewnością uczciwa. Otóż Archiasz obrał sobie za temat i zaczął opisywać czyny, których dla ocalenia tego miasta i panowania, życia obywateli i całej rzeczypospolitej dokonaliśmy wspólnie z wami w okresie naszego konsulatu[29]. Kiedy usłyszałem te wiersze, odniosłem wrażenie, że jest to rzecz poważna i ładna, toteż namawiałem poetę, aby ją doprowadził do końca. Dzielność bowiem nie pragnie żadnej innej zapłaty za trudy i niebezpieczeństwa poza sławą i chwałą. Jeśli tej nagrody zabraknie, nie ma chyba powodu, dla którego mielibyśmy się poddawać tylu udrękom w tym tak nikłym i krótkim życiu. Z pewnością umysł ludzki wiąże jakieś nadzieje z przyszłością pośmiertną i nie zamyka wszystkich swoich myśli w granicach, które zakreśla życie. W przeciwnym razie z pewnością nie narażalibyśmy się na tak wyczerpujące wysiłki, na tyle dokuczliwych trosk spędzających sen z oczu, co więcej, nie walczylibyśmy tylekroć o samo życie. Lecz w każdym szlachetnym człowieku tkwi jakaś siła, która dniem i nocą pobudza ducha bodźcem sławy przypominając, że pamięć o nas nie może minąć z upływem życia, lecz ma towarzyszyć późnym potomnym. Czyż my wszyscy, którzy poświęcamy się sprawom państwowym i obracamy pośród takich niebezpieczeństw i trudów, okażemy się tak małoduszni, by sądzić, że po tym życiu, w którym do ostatka nie mamy ani jednej spokojnej i beztroskiej chwili, wraz z nami wszystko się skończy? Wielu wybitnym ludziom zależało na tym, by pozostawić po sobie posągi i obrazy, które są wizerunkami ciała, a nie duszy. Czyż nie lepiej, aby pozostało po nas odbicie naszych myśli i zalet wyryte i wygładzone ręką największych mistrzów? Co do mnie, już w czasie całej mojej działalności miałem świadomość, że rzucam i sieję każdy mój czyn jak ziarno wiecznej pamięci wśród ludzi całego świata. Mniejsza o to, czy po śmierci nie będę jej sobie uświadamiał, czy też- jak głoszą ludzie najmędrsi - dotrze ona do jakiejś cząstki mojego jestestwa. Dziś w każdym razie sprawia mi radość sama ta myśl i nadzieja. Sędziowie! Uchrońcie od porażki człowieka, którego prawości wystawiają świadectwo jego dawni i czcigodni przyjaciele; człowieka tak uzdolnionego, jak uzdolniony powinien być ten, o którego względy ubiegają się najwybitniejsi mężowie; człowieka, którego sprawa jest słuszna, gdyż potwierdza ją dobrodziejstwo prawa, powaga municypium, świadectwo Lukullusa, spisy Metella. Jeśli zaś polecając tak wielki talent, należy dotknąć względów i ludzkich, i boskich, przypominam: Archiasz uświetnił was, waszych wodzów, czyny narodu rzymskiego; przyrzekł dać wieczne świadectwo chwały także tym ostatnim przeżytym przez nas i przez was wewnętrznym niebezpieczeństwom; zalicza się do ludzi, których wszyscy szanują i sławią jako nietykalnych. Z tych wszystkich względów proszę was usilnie, sędziowie, abyście go przyjęli pod swą opiekę i zamiast skrzywdzić szorstkością decyzji, pokrzepili raczej swą szlachetnością. Ufam, sędziowie, że moje krótkie jak zwykle i proste przemówienie w tej sprawie spotkało się z waszym ogólnym uznaniem; spodziewam się też, że nie wzięliście mi za złe, iż odbiegając od przyjętego w sądzie i na forum zwyczaju mówiłem o talencie oskarżonego i ogólnie o samej twórczości poetów. O tym bowiem, że przewodniczący sądu słuchał tych wywodów życzliwie, jestem głęboko przekonany. Przełożyła Danuta Turkowska
[w:] Marek Tuliusz Cyceron, Mowy wybrane, przełożyli i opracowali Julia Krukówna, Danuta Turkowska, Stanisław Kołodziejczyk, przedmową poprzedził Kazimierz Kumaniecki, Warszawa 1960, s. 117 - 129. [1] Był nim brat Cycerona, Kwintus. [2] W 102 r. [3] Lukullusowie należeli do znanego plebejskiego rodu gens Licinia. Najwybitniejszym przedstawicielem tej rodziny był Lucjusz Lukullus, naczelny wódz w wojnie z Mitrydatesem, człowiek o dużej kulturze literackiej i artystycznej. [4] Kwintus Cecyliusz Metellus - konsul w 109 r., zwycięzca Jugurty; syn jego, konsul w 80 r., imiennik ojca z przydomkiem Pius, dowodził wyprawą przeciw Sertoriuszowi i wspólnie z Pompejuszem odniósł nad nim zwycięstwo; Marek Emiliusz Skaurus, konsul w r. 115 i 107, słynął z męstwa, mądrości i surowości obyczajów; Kwintus Lutacjusz Katulus, zwycięzca Teutonów spod Aquae Sextiae, był znanym mowcą; syn jego, konsul w 78 r., wstawił się jako pogromca buntu Lepidusa; Lucjusz Licyniusz Krassus, konsul w 95 r., był znakomitym mówcą. [5] Marek Liwiusz Druzus w 95 r. jako trybun ludowy zgłosił wniosek o przywrócenie senatowi władzy sądowniczej, odebranej mu za sprawą Tyberiusza Grakcha na rzecz ekwitów; Gnejusz Oktawiusz, konsul w 87 r., był przywódcą partii optymatów; Katon - ojciec słynnego Katona Utyceńskiego; Hortensjusze - rodzina plebejska, z której pochodził m.in. słynny mówca Kwintus Hortensjusz. [6] Dokładny czas i eel tej podróży (92 r.) nie jest znany, prawdopodobnie miała ona charakter prywatny. [7] Ustawa z 84 r. wydana na wniosek trybunów ludowych Marka Plaucjusza Sylwanusa i Gajusza Papiriusza Karbona (tzw. lex Plautia Papiria). [8] Toczonej w lalach 90-88 z Italikami domagającymi się praw obywatelskich. [9] Appiusz - pretor w 89 r. [10] W latach 88-86 Gabiniusz jako zarządca prowincji Achai dopuścił się nadużyć podatkowych. [11] Ustawa z 65 r., na mocy której mieli być usunięci z Rzymu wszyscy niepełnoprawni obywatele; por. Słowo wstępne do tej mowy. [12] Cenzorowie z r. 89, którym zlecono zorganizowanie mieszkańców Italii nowo wpisanych na listę obywateli. [13] Scypion Afrykański Młodszy, zdobywca Numancji i Kartaginy, był w drugiej połowie II wieku jednym z najwybitniejszych mecenasów kultury greckiej w Rzymie, do jego kręgu należeli m.in. filozof Panajtios, historyk Polibiusz i komediopisarz Terencjusz; Gajusz Leliusz - konsul w 141 r., przyjaciel Scypiona, człowiek o rozległych zainteresowaniach literackich i filozoficznych, tytułowa postać dialogu Cycerona O przyjaźni; Lucjusz Furiusz - konsul w 137 r., wykształcony w filozofii i wymowie patrycjusz z koła Scypiona; Marek Porcjusz Katon Starszy, konsul w 196 r. wstawiony zwycięstwem nad Celtyberami w Hiszpanii, wybitny mówca, autor szeregu pism, m.in. dzieła O rolnictwie i Dziejów rzymskich. [14] Słynny aktor z I wieku, od którego Cyceron uczył się mimiki i deklamacji wchodzących w zakres wykształcenia mówcy. [15] Kwintus Enniusz, ur. w 239 r. w kalabryjskim mieście Rudiae, pierwszy wielki poeta rzymski, czynny we wszystkich niemal gatunkach poezji, zasłynął przede wszystkim jako autor eposu narodowego Annales opiewającego dzieje państwa rzymskiego od jego początków do epoki współczesnej poecie. [16] Toczona pod wodzą Mariusza, który w 102 r. rozgromił najeźdźców pod Vercellae. [17] Jeden z pierwszych łacińskich nauczycieli wymowy. [18] Wojna z królem Pontu Mitrydatesem toczyła się z przerwami od 88 do 64 r., kiedy położyły jej ostateczny kres zwycięstwa Pompejusza. W latach 73-67 naczelne dowództwo wojsk rzymskich sprawował przyjaciel Archiasza, Lucjusz Lukultus, odnosząc nad wrogiem szereg zwycięstw. [19] W 69 r. wystąpił jako sprzymierzeniec Mitrydatesa król Armenii Tigranes, którego armie rozgromił Lukullus. [20] Cyzykus, miasto greckie nad Hellespontcm, w wojnie z Mitrydatesem zachowało wierność Rzymowi. [21] Tenedos - wyspa w pobliżu wybrzeży Troady; w 73 r. Lukullus stoczył tu zwycięską bitwę z Mitrydatesem. [22] Marek Porcjusz Katon Młodszy, w roku procesu Archiasza sprawujący urząd trybuna, zasłynął później jako obrońca republiki; nie mogąc przeżyć jej upadku, w 46 r. popełnił samobójstwo w obozie pod Utyką. [23] Dwaj pierwsi byli bohaterami II wojny punickiej: Kwintus Fabiusz Maksymus z przydomkiem Kunktator stosował w walce z najeźdźcą taktykę podjazdową, która okazała się dla Rzymu zbawienna; Marek Klaudiusz Marcellus w latach 216-215 bronił przed Hannibalem miasta Noli w płd. Italii, w 212 r. zdobył Syrakuzy; Marek Fulwiusz Nobilior dowodził w 189 r. wyprawą przeciw Etolom, w której towarzyszył mu Enniusz. [24] Pompejusza. [25] Teofaaes z Mityleny - wyzwoleniec Pompejusza, towarzysz i historiograf jego wypraw wojennych. [26] W latach 79-73 Metellus sprawował prokonsulat w Hiszpanii. [27] Decimus Brutus, konsul w 138 r., toczył zwycięskie walki z plemionami hiszpańskimi. [28] Lucjusz Akcjusz - słynny tragik rzymski z II wieku. [29] Wykrycie i stłumienie spisku Katyliny było dla Cycerona największą chlubą jego działalności politycznej; wydarzenie to starał się upamiętnić także sam w nie zachowanym poemacie De consulatu suo. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|

